Brics

Wierni obserwatorzy modowej blogosfery z pewnością kojarzą blog Anywho z Danii. Założony przez trzy kobiety z pasją, na każdym kroku podkreślające, że nie są ekspertkami w dziedzinie mody, lecz uwielbiają o niej pisać, od 2008 roku zyskał rzesze fanów z całego świata. Po raz pierwszy usłyszałam o Anywho, gdy Ingrid, Elise i Stephanie zaprezentowały limitowaną kolekcję płaszczy przygotowaną we współpracy z duńską marką Kobra. Te płaszcze śniły mi się po nocach. Niestety już są niedostępne.
Na szczęście, dziewczyny ostatnio wypuściły nową linię płaszczy, tym razem zebranych pod samodzielną autorską marką Brics. Nazwa to wariacja na temat słowa bricolage. W języku francuskim stało się zamiennikiem angielskiego diy (do it yourself dla niezorientowanych ;)). Chodzi w skrócie o kreatywne wykorzystanie surowców.
Idea jest podobna do poprzedniej. Kilka prostych modeli w różnych kolorach. Rozmiar uniwersalny.
Powtarzam tu regularnie. Najtrudniej wpaść na najprostszy pomysł. Ten jest po prostu (sic!) genialny!

Tu można rzucić okiem na pełną gamę kolorystyczną:

Poniżej mój faworyt. Czarny ponad wszystko. Chyba już mi tak zostanie, przynajmniej jeśli chodzi o okrycia wierzchnie..

Zdjęcia: Brics

11 Comments

  • Gość: milka, afgt34.neoplus.adsl.tpnet.pl
    Posted 4 listopada 2011 13:31 0Likes

    Cudowne. A kiedy Ty Harel zaprojektujesz ubrania?

  • Gość: wiszon, 178.19.182.3*
    Posted 4 listopada 2011 15:45 0Likes

    ale, ale, ale przecież to szlafroki xd

  • Gość: kaja, 86-15-n1.aster.pl
    Posted 4 listopada 2011 20:28 0Likes

    bardzo fajne szlafroki

  • jagnesjag
    Posted 4 listopada 2011 23:53 0Likes

    Czarny piękny, chociaż Twój na FW jeszcze piękniejszy:)) A mi najbardziej w oko wpadł ten o kolorze „panama orange”. Wspaniały!

  • harel
    Posted 5 listopada 2011 08:24 0Likes

    Przypomniałyście mi, jak wiele lat temu byłam tak spragniona szlafrokowego płaszcza, że byłam gotowa nosić autentyczny szlafrok kupiony w ciucholandzie ;). Do dziś dziękuję znajomym za skuteczne odwiedzenie mnie od tego pomysłu.
    Owszem, szlafroki – takie płaszcze lubię najbardziej, na takie poluję i wciąż ideału nie znalazłam… Ten czarny strasznie kusi. Potwornie 🙂

  • Gość: kelly, proxy-gw.uib.no
    Posted 5 listopada 2011 12:39 0Likes

    Jest w nim coś nonszalancko kobiecego, jest świetny, ale wydaje mi się, że trzeba umieć go nosić – to propozycja dla tych, którzy „czują” ten pomysł, inni będą wyglądać jak we wspomnianym szlafroku (prawdziwym). A z tymi pomysłami to rzeczywiście, im prostsze, tym lepsze (i tym ciężej je znaleźć).
    Dodam jeszcze, że po tytule myślałam, że będzie mowa o BRICu, Brasil,Russia,India,China… za dużo ekonomii w mojej głowie;)

  • Gość: oliwka, cqy121.neoplus.adsl.tpnet.pl
    Posted 5 listopada 2011 13:16 0Likes

    czarny to także mój faworyt!!

  • katasia_k
    Posted 5 listopada 2011 17:28 0Likes

    Ten pomaranczowy (panama orange, ale i paris orange) to dokladnie taki plaszcz, jaki zawsze chcialam miec…

  • Gość: bea, 178.73.49.20*
    Posted 5 listopada 2011 18:00 0Likes

    Nie widziałam i nie słyszałam o nich wcześniej.
    Kiedyś nie lubiłam takich szlafrokowych fasonów,
    ale te wyjątkowo mi się podobają.
    W latach 80-tych były popularne płaszcze tego typu:)

  • Gość: Katia, c162-207.icpnet.pl
    Posted 5 listopada 2011 19:03 0Likes

    rzeczywiście – trudne do noszenia i z pewnością nie dla każdego, dla Ciebie jak najbardziej (przemknęłaś obok mnie na PFW – wyglądałaś obłędnie!)

  • harel
    Posted 6 listopada 2011 10:23 0Likes

    @Kelly: no właśnie… Chyba jest tak, że kto się czuje jak w szlafroku, będzie wyglądać jak w szlafroku. Swego czasu próbowałam letnią wersję i zakończyło się porażką. Ale na przykład Oliwka rozegrała rzecz po mistrzowsku 🙂
    @Oliwka: super uniwersalny. Gdyby nie cena… Ech… 🙂
    @katasia_k: na pomarańczowy sama bym nie wpadła, choć czasem się zastanawiam, dlaczego wciąż jestem taka stonowana. Może warto spróbować czegoś nowego? O modowej strefie bezpieczeństwa to chyba niedługo jakiś długi tekst tu strzelę 🙂
    @bea: pamiętam wersje z lat osiemdziesiątych. Tylko mam wrażenie, że były obowiązkowo usztywniane w ramionach, a nawet reglanowe rękawy miały jakąś taką masywność nieznośną…
    @Katia: jej, obłędnie? Dziękuję! Ja wciąż miałam wrażenie, że jestem kompletnie nieogarnięta, więc miło czytać, że komuś się to spodobało :).

Leave a Reply

Najlepsze wiadomości ze świata mody

Nie wysyłam spamu