303 Avenue

Wzrost średni, szczupłe nogi i duży biust. Nie, to nie anons matrymonialny, a błogosławieństwo i przekleństwo w jednym. Wiem, że typów figury jest mnóstwo, ale ten wydaje się jednym z najtrudniejszych (choć jednocześnie jednym z milszych dla oka). Właśnie w tej kwestii możemy sobie z Marzenną Niemoczyńską podać ręce. Tylko że ja uparcie poszukuję odpowiednich ubrań, a ona postanowiła je stworzyć. Kto sobie wyobraża komfortowe worki, mocno się zdziwi. 303 Avenue to marka, która na pierwszy rzut oka nie wyróżnia się szczególnie. Na wieszakach zobaczymy szereg elementów mniej lub bardziej do siebie pasujących, w kolorach mniej lub bardziej na czasie, z minimalnym dodatkiem wzorów. Tak mogłabym opisać wiele miejsc. Te ubrania trzeba przymierzyć, żeby zorientować się, o co chodzi.
Miałam okazję uczynić to wczoraj. Kogo zobaczyłam w lustrze? Długonogą kobietę o proporcjach z Sevres. Nie głodziłam się przez tydzień, lustro też nie było wyszczuplające, po prostu ta kolekcja została tak pomyślana, żeby to, czego za dużo, sprytnie ukryć (lecz nie zakryć totalnie, żeby nie było), natomiast wszelkie atuty wydobyć na światło dzienne. Projektantka gra proporcjami. Rękawy zwykle nie sięgają dalej niż do połowy przedramienia, co natychmiast wysmukla rękę. Spódnice i sukienki w przeważającej części kończą się nad kolanem, a jeśli decydujemy się na długość maxi, materiał będzie tak dobrany, by dodatkowo nie obciążać sylwetki. Nie doceniałam pionowej zaszewki na biuście, dopóki nie przymierzyłam wiosennego płaszcza. Z kolei elementy dresowe, choć luźne, trzymają się blisko ciała, więc nie powiększają. W warszawskim butiku (przy Mokotowskiej 28) wszelkie poprawki krawieckie wliczone są w cenę produktu, więc gdyby coś nam nie pasowało, zostaniemy obsłużone jak w czasach Coco Chanel.
303 Avenue to maksymalna liczba faktur w jednej kolekcji. Materiały szorstkie, gładkie, prążkowane, śliskie, matowe, wytłaczane, żakardowe, melanżowe (na samym dole zbliżenie na detale). Twórczyni marki sama przyznaje, że ma bzika na punkcie tkanin. Potrafi przywieźć z Włoch kupony jedwabiu w najróżniejszych wzorach, by wszyć je jako podszewkę płaszcza. Łatwo się więc domyślić, że grupą docelową są raczej kobiety niż dziewczyny. Ceny też do młodzieżowych nie należą. Zresztą nikt tutaj nie udaje, że jest inaczej. Osiągalny luksus. Paradoks? Raczej dość nowa nisza, w której odnajduje się coraz więcej klientek.
Ja chyba jednak powrócę do dziurawych dżinsów i wojskowej kurtki. Przynajmniej na razie. A płaszczyk zostawię sobie na specjalne okazje.

303 Avenue (2)
303 Avenue (3)
303 Avenue (4)
303 Avenue (5)
303 Avenue (6)
303

Zdjęcia: 303 Avenue

4 Komentarze

  • ventura-fashion
    Posted 3 kwietnia 2014 14:12 0Likes

    Świetne rzeczy! 🙂

  • Marta
    Posted 3 kwietnia 2014 21:02 0Likes

    Ubrania na zdjęciach prezentują sie, faktycznie, ciekawie, ale – jak zwykle u polskich projektantów – rozbrajają mnie ceny. Tysiąc złotych za sukienkę z wiskozy.

  • ivonavice
    Posted 4 kwietnia 2014 09:45 0Likes

    Bardzo przyjemne kolory. Widać wysoką jakość odszyć, ale cena powala.

Pozostaw swoją odpowiedź

Najlepsze wiadomości ze świata mody

Nie wysyłam spamu