Flashdance

Ponieważ film „Flashdance” widziałam raz, w niedalekim (jak na ówczesne polskie warunki) czasie od amerykańskiej premiery, poczułam się w obowiązku przypomnieć sobie coś więcej niż tylko kultową scenę egzaminu, która osiadła na dobre w popkulturze, odświeżana regularnie przez gwiazdy kolorowego ekranu (niektóre nawet potrafią śpiewać, o dziwo – ale to już dygresja zbyt daleka). Otóż mamy dziewczynę pracującą w męskim zawodzie, ukrytą w przydużym uniformie, która w dzień obsługuje spawarkę, a wieczorami tańczy w barze. Męskie kurtki i szerokie dżinsy występują w kontraście dla obcisłych, prawie nieobecnych elementów. Burza loków i szara dresowa bluza odsłaniająca ramię w hierarchii ikonicznych kreacji filmowych stoi niewiele niżej od czarnej sukni Givenchy z okruszkami rogalika na dekolcie. Tematem zainteresowała się Lidia Kalita. I to na tyle, by nie tylko przywołać styl, ale całą postać Alex (tak miała na imię główna bohaterka) oraz miejsce jej pracy.

zaj17kopaa
Efektem jest pełna kontrastów kolekcja na jesień i zimę, balansująca między męskim uniformem, a kobiecymi, niemal baletowymi kostiumami. Parki, kombinezony, obszerne płaszcze ozdobione zostały aplikacjami i napisami, sukienki i koszule celowo postarzone i wytarte. Z wrażliwej hippiski, którą podziwialiśmy w poprzednim sezonie, nie pozostało nic. Pojechała na wakacje i postanowiła nie wracać. Dżins czy skóra osiągają nowy, zdecydowanie buntowniczy etap, drą się, szarpią albo kłują ćwiekami. Jeśli cokolwiek jest delikatne, musi mieć niedelikatny kolor. Na przykład jedwabna bluzka w odcieniu prowokacyjnego różu. Aby nie być zbyt dosłowną, Lidia Kalita przeplata zgrzebne fabryczne mundurki wersjami z… tiulu w kwiaty. To brawurowa decyzja, nie poprzestać na rozkloszowanych spódnicach, tylko uszyć z tego surowca parkę.
Prócz widocznych w sesji wizerunkowej elementów, w kolekcji występuje sporo nawiązań do samego tańca: trykotowe bluzki, pasiaste getry, wielkie swetry i tuniki. Trochę to ukłon w stronę tzw. ubrań „basic”, które raczej u Kality nie występowały. Trochę jednak wciąż Alex i jej żmudne ćwiczenia nad formą. Aż dziwne, że projektantka nie zdecydowała się na formę body – nieco zapomnianą, odświeżaną obecnie przez różne marki. „Flashdance” to – na szczęście – nie tylko taniec i praca w hucie. Konserwatywne klientki mogą spać spokojnie. Wizerunek nie zdominował całego jesiennego asortymentu. Momenty klasyczne, bezpieczne i uniwersalne wciąż się zdarzają.
zaj1kopiaaa
zaj2
zaj7kopia

zaj8kop
zaj9
zaj12
zaj13 kopia
zaj14
zaj15
zaj18
zaj20
zaj22-kopia
zaj25
zaj26
zaj333

Zdjęcia: Julia Kalita
Stylizacja: Lidia Kalita
Makijaż: Zofia Krasuska-Kopyt
Włosy: Sandra Kpodonou
Manicure: Monika Jastrzębska / The Pedicure Spa
Modelka: Martyna M / Mango Models
Produkcja: Joanna Białaszek-Woźniak

Pozostaw swoją odpowiedź

Najlepsze wiadomości ze świata mody

Nie wysyłam spamu