G by Baczyńska

Pierwsze było tajemnicze czarne pudełko dostarczone przez miłą panią pod moje drzwi. Gdy odczytałam nazwisko na logo, radość z niespodzianki ustąpiła miejsca lekkiej euforii. W asyście mojego ciekawskiego psa otworzyłam paczkę i z kolejnymi westchnieniami zachwytu rozpakowywałam zawinięte w bibułę lub zamknięte w eleganckich kartonikach akcesoria. Miękki ogromny szal, szara czapka o grubym splocie, iskrzące lureksową nicią skarpetki, czarno biała kopertówka na łańcuszku… A wszystko sygnowane nazwiskiem Gosi Baczyńskiej. „Zwariowali” – powtarzałam na głos. Tajemnicza nazwa „G by Baczyńska” zapowiadała całkiem nowy rozdział w historii artystki. Oczyma wyobraźni ujrzałam sieć butików otwieranych sukcesywnie w całej Polsce. Tańsza, przystępniejsza linia jednej z naszych najlepszych projektantek. Cóż za fantastyczny pomysł! A potem spadła na mnie wiadomość, że kolekcja została przygotowana, by wylądować na półkach drogerii Rossmann… I gonitwa myśli wystartowała.

gbybaczynska7
Na początek kilka informacji technicznych. Pod koniec września do sklepów Rossmann w całej Polsce trafiły ubrania i dodatki sygnowane nazwiskiem Gosi Baczyńskiej, tagowane sformułowaniem „moda dla wszystkich”. Zlokalizowane są najczęściej w okolicy karmy dla zwierząt lub płatków kosmetycznych. Z zasady nie prezentują się dobrze, bo ciężko zapanować nad ekspozycją ciuchów w takim miejscu. Każdy chce obejrzeć, ale już nie każdy odwiesić na miejsce. Przymierzalni brak, zresztą trudno jej wymagać w drogerii. O możliwości zwrotów nic mi nie wiadomo, jednak prawo konsumenckie działa wszędzie tak samo, więc nie powinno być problemu. Ale nie o tym. Będę szczera. Gdy dowiedziałam się, gdzie wylądują moje piękne rzeczy z pudełka, nagle, w błyskawicznym tempie zaczęły w moim umyśle tracić na wartości. Zamiast jednak bezrefleksyjnie obierać tę drogę, postanowiłam przeanalizować własny tok rozumowania.
Pierwsze skojarzenie z projektantką? Luksus. Drugie? Kunszt wykonania. Trzecie: Paryż. Jakkolwiek bym nie lubiła (czy potrzebowała) kupować chrupek dla psów i cieni do powiek, umiejscowienie jej między jednym a drugim mocno dezorientuje. Samym ubraniom nie mam nic do zarzucenia. Pozostające w oszczędnej gamie kolorów, czerni, szarości, bieli i delikatnie połyskujących srebra i złota, są dobrze uszyte, przyjemne w dotyku, a te, które mam, także w noszeniu. Za taką cenę nie ma sensu spodziewać się cudów. W porównaniu z asortymentem sieciówek te rzeczy zdecydowanie punktują na plus. Uniwersalne, odpowiednie dla różnych pokoleń (co zostało podkreślone w kampanii wizerunkowej), łatwe w noszeniu, ani to hit, ani porażka. Po prostu solidny komplet, przemyślany i spójny stylistycznie. Elastyczne bluzki, akrylowe swetry, spódnice, legginsy i torebki ze sztucznej skóry, czapki, rękawiczki, skarpetki, wiskozowe chusty – niektóre propozycje lepsze, niektóre gorsze – sieciówkowy standard.
Czy świadomość, gdzie została kupiona dana rzecz, powinna rzutować na jej odbiór? Co kupujemy? Ubranie czy opakowanie? Spódnicę czy witrynę sklepową? Rękawiczki, a może całe ich otoczenie? Od czasu, gdy dowiedziałam się, co i jak, robię taki mały eksperyment. Noszę wspomniany szal i każdej osobie, która mnie skomplementuje, najpierw każę go dotknąć, odczekuję słowa zachwytu nad jakością (padają za każdym razem), a potem informuję, skąd go mam. I patrzę w zdziwione oczy. Gosia Baczyńska, świadomie lub nie, wyrwała nas ze strefy komfortu, ominęła pewne mechanizmy, które rządzą światem mody znacznie mocniej niż same projekty. Czy zdajemy sobie sprawę, jak ogromną wagę przywiązujemy do otoczki, która towarzyszy ubraniom. Wiadomo, płaci się nie tylko za sam ciuch, ale też miejsce, w którym się go znalazło, atmosferę, prezentację, piękną metkę, historię marki, bibułę, wstążkę, błyszczącą torbę itd. Za co lubię na przykład & Other Stories? Czy gdyby te same rzeczy wisiały, dajmy na to, w Supersamie, zwróciłabym na nie uwagę?
Sporo mówi się o tym, jak bardzo zła była decyzja o współpracy z Rossmannem dla wizerunku projektantki. I zastanawiam się, czy na pewno aż tak. Nasza ocena będzie się miała nijak do rzeczywistości, dopóki nie przeprowadzi się fachowych badań. Klientek głównej linii Baczyńskiej z pewnością ta historia nie odstraszy. Bo co ona ma wspólnego z talentem? Odbiera go choć trochę? Charytatywne zlecenie to nie było. Być może pozwoli na inne działania, o koszcie których Baczyńska od lat mówi otwarcie. Z łatwością wydajemy sądy. Wielka moda z Polski jest astronomicznie droga, więc nas wkurza. Gdy wielka moda schodzi na poziom przeciętnego Polaka, też wkurza, bo przecież nie tam jej miejsce. Wciąż uważam, że drogeria to kiepska lokalizacja i wolałabym ujrzeć kolekcję pod sklepowym szyldem G by Baczyńska. Gdy jednak kolejne znajome kobiety przyznają mi się, że kupiły to i owo przy okazji wyprawy po kocią karmę czy pieluszki, utwierdzam się w przekonaniu, że pomysł wypalił.
P.S. Dla spragnionych mody z półki znacznie wyższej niż drogeryjna tekst Tobiasza Kujawy i zdjęcia zwiastujące najnowszą kolekcję projektantki prezentowaną właśnie w Paryżu. To się nazywa rozłożysty akord!
1okl
gbybaczynska
gbybaczynska2
gbybaczynska3  gbybaczynska5
gbybaczynska6

Fot. Justyna Dudek
Stylizacja: Marcin Żak
Makijaż: Marianna Yurkiewicz
Fryzury: Kacper Rączkowski

9 Komentarze

  • Rebecca Sharp
    Posted 7 października 2015 19:14 0Likes

    Mnie się te stroje bardzo podobają (ładnie podkreślają sylwetkę i na tych zdjęciach jest pokazane, że nie tylko są dla ludzi młodych) a ludzie zawsze będą marudzić, a to jest za drogie a to za tanie. Musimy się do tego przyzwyczaić!

  • Ola
    Posted 7 października 2015 20:33 0Likes

    Obejrzałam w Rossmanie tę kolekcje. Co zobaczyłam? Kolejny raz te same bezkształtne, workowate bluzki, tanie akryle udające wełnę, oklepane desenie. Minimalistyczne projekty tego rodzaju obronią się tylko starannością wykonania – tu widzimy dosyć tandetnie wykonane produkty w zawyżonych cenach, które ma usprawiedliwiać widoczne logo projektantki. Nie wiem, czy współpraca z Rossmanem opłaci się Gosi Baczyńskiej, ale z całą pewnością nie opłaci się klientkom, którym znowu ktoś próbuje wcisnąć tandetę opakowaną w błyszczący papierek. I nie piszcie mi, że za taką cenę nie można stworzyć niczego lepszego – można, tylko trzeba z szacunkiem traktować swojego odbiorcę.

  • El
    Posted 8 października 2015 00:13 0Likes

    Ta sesja wizerunkowa jest fatalna, głównie ze względu na modelkę w siwej peruce, która ma udawać starszą panią:( O ciuchach nie chce mi się nawet pisać, bo pachną tandetą i gdziekolwiek by się znalazły ( obojętnie czy w drogerii, butiku lub na bazarze) niestety nie zwróciłabym na nie uwagi.

  • elf
    Posted 8 października 2015 11:34 0Likes

    Mnie się nie podoba. Ani stylistycznie, ani jeśli chodzi o wykonanie. Akryl znowu. Po prostu nijakie. Szkoda

  • Patrycja
    Posted 8 października 2015 15:46 0Likes

    A ja wczoraj z wielką satysfakcją i radością kupiłam sobie właśnie piękne skarpety w Rossmanie. I jestem bardzo szczęśliwa, że posiadam coś (cokolwiek) od Gosi Baczyńskiej. Mam nadzieję że kiedyś będzie mnie stać na coś z kolekcji, ale póki co szczerze mnie to ucieszyło.

  • Paulina
    Posted 9 października 2015 16:22 0Likes

    Świetnie napisane! Sama, ,,obdarzona” schematami byłam bardzo sceptyczna co do konceptu sprzedaży ubrań Baczyńskiej w Rossmanie. Czas pokaże, kto na tym bardziej zyska i czy ktoś straci…

  • Tymotka
    Posted 11 października 2015 07:51 0Likes

    Taki tani snobizm płynie z tych komentarzy,grunt to wybrzydzić się prędko i obrzydzić znajomym!A uważam, że pomysł jest ciekawy,a co z tego naprawdę wyniknie, to może poczekajmy,co?

    • Wiola
      Posted 21 października 2015 06:12 0Likes

      Czy ja wiem, czy snobizm? Czy snobizmem jest oczekiwac dobrej jakości i dobrych materiałów przyjaźniejszych skórze niż zło wcielone w postaci akrylu? Tym bardziej od znanej projektantki? Sieciówki przyzwyczaiły nas do badziewia.

  • myga
    Posted 12 października 2015 07:23 0Likes

    Szal,chusta, notes i skarpety – super, rozważam kupno a rossmann blisko. Nawet ta mini torebeczka z paskiem nie jest zła (gdybym tylko potrafiła się do niej zmieścić haha!)
    Ale reszta rzeczy mnie po prostu razi jakością. Ja rozumiem,że za 149,99zł nie można się spodziewać skórzanej torebki sygnowanej nazwiskiem projektantki ale mimo wszystko rozczarowanie jest. Spodnie i spódniczka – jak z salonu sinsay. Pomysł nie jest zły od razu na myśl przychodzą współprace znanych projektantów z h&m ale na pewno można było to bardziej hmm…dopracować?

Pozostaw swoją odpowiedź

Najlepsze wiadomości ze świata mody

Nie wysyłam spamu