Kulta

Na markę Kulta wpadłam przypadkiem. Odwiedzałam swoją duchową siostrę w stosunkowo nowym miejscu pracy zwanym Showroom.pl, gdy oczom mym ukazał się las… płaszczy. Akurat przyjechały, wraz z resztą kolekcji, by czekać na posterunku i dawać się wypożyczać do sesji. Oglądam, dotykam, przymierzam, szukam metki i widzę nazwę, której nie kojarzę. A to mocny cios dla ambicji osoby zajmującej się polską modą. Tym większy, gdy zorientowałam się, że nie jest to ani pierwszy, ani drugi jej sezon. No nic, dumę trzeba schować do kieszeni i nadrabiać czym prędzej to przeoczenie. A więc jestem. Jest i Kulta. Zapraszam do lektury.

kulta-clothing-story-1
Na początku warto zaznaczyć, że Kulta sprytnie omija sezonowość. To trik, który pozwala uniknąć zbyt szybkiego zmęczenia materiałem. W sumie dokonuje się tylko na poziomie słownym, a jednak działa. Zamiast sezonów marka wprowadza odsłony. Pierwsza nastąpiła we wrześniu 2014 roku i ani trochę nie kryła się z inspiracjami japońskim minimalizmem (zresztą bardzo udanymi, tym bardziej, że mówimy o kolekcji debiutanckiej). Paleta barw ograniczona do minimum, czerń i biel poprzetykane momentami szarością i granatem, obszerna prostota, ostrożna zabawa formą. Odsłona druga była ewidentną kontynuacją, co podkreślały nie tylko formy, ale i same nazwy poszczególnych elementów: Issey, Yohji, Edo, Sumo – Japonia pełną gębą.
Ja trafiłam na odsłonę trzecią, nieco cięższą, zbudowaną wokół tematu okryć wierzchnich. Japonia wciąż się tu przewija, aczkolwiek zdecydowanie bardziej dyskretnie niż poprzednio. Ujawnia się w kroju rękawa, bocznych pęknięciach czy kopertowym założeniu. Poza tym jest uniwersalnie. Dwurzędowe płaszcze przewiązywane w talii, przedłużone kurtki w kształcie kokonu wykonane z wełny lub jej mieszanek, wzbogacone kolorystycznie o neonowe akcenty (nie zawsze widoczne, bo wszyte po lewej stronie) albo nieco opatrzony już deseń wojskowego kamuflażu, którym towarzyszą niebanalnie ujęte klasyczne elementy: biała koszula, bluzka w paski, granatowa szmizjerka czy plisowana spódnica. Kolekcje są niewielkie, dzięki czemu brak w nich rzeczy niepotrzebnych lub niezrozumiałych. Miałam pewien zgrzyt z koronkowymi rękawami, ale drugie do nich podejście zaowocowało zrozumieniem wizji. Nie przeczę, że pomogło przywołanie w myślach osoby Chitose Abe i jej odzieżowych hybryd, które zawojowały świat mody już jakiś czas temu (a nie wspominam nawet innych hybryd, innej Japonki z lat osiemdziesiątych, bo to zbyt oczywiste). Aczkolwiek skoro już się bawić, to wolałabym na całego, by efekt był bardziej interesujący. Zobaczymy, może odwaga przybędzie wraz z czwartą odsłoną?
kulta-clothing-story-2
kulta
kulta-clothing-story-4
kulta-clothing-story-5
kulta-clothing-story-6
kulta (3)
kulta (2)
kulta-clothing-story-7
kulta-clothing-story-8

Fot. Martyna Łysy
Modelka: Kasia Domańska

Leave a Reply

Najlepsze wiadomości ze świata mody

Nie wysyłam spamu