Uśmiech, moc, fitness, sport!

„Nawet ciebie dopadło!” – w taki mało subtelny sposób podsumowała znajoma moje zgubione w ostatnich miesiącach parę centymetrów objętości. Ano dopadło, bo gdy sukienka oversize staje się obcisła, wiedz, że coś się dzieje. Z bólem serca obcięłam dzienną dawkę ciastek o połowę i zaczęłam trenować z boską Chodakowską (uprzedzając pytania o kontuzje kolan – panuję nad tym!). Dawno temu ćwiczyłam jogę, a tam zbytnio się do stroju wagi nie przykłada. Tu jednak okazało się, że sportowy zestaw jest niezbędny. Nie mam zamiaru zanudzać Was tekstami o motywacji oraz jak zacząć, by nie przestać. Napiszę jedno. Fajne ciuchy dają zaskakująco dużo. Po pierwsze chcesz mieć je na sobie. A jak już masz na sobie, chcesz je wypróbować w akcji. Z kolei gdy już jesteś w akcji, zaczynasz sobie wyobrażać, jak super się będą układać, gdy akcja się powiedzie. Ja akurat ćwiczę w domu, ale domyślam się, że zadawanie szyku na sali gimnastycznej też może działać na wyobraźnię. Siłą rzeczy zaczęłam się przyglądać polskim markom pod tym kątem. I muszę przyznać, że nie jest źle. Mamy jednego rekina, który ubrał w tym roku polską, litewską i słoweńską drużynę olimpijską (mnie też ubrał, dostarczając zestaw motywacyjny – podziękowania dla ptaszków, które wyśpiewały komu trzeba, że zaczęłam ćwiczyć), ale też urocze i ambitne rybki, coraz lepiej zorientowane w terenie. Ciekawi kto, co i jak?

PTNS (6)Fot. Sonia Szóstak

Bran. Aby ją odkryć, musiałam przemieścić się około 570 km na zachód od Warszawy. W cudownej atmosferze butiku Rauch & Groen, podczas nieśpiesznej rozmowy przykuły moją uwagę zgrabne i oszczędne w formie stroje w odcieniach czerni i melanżowej szarości, z zabawnymi cętkowanymi wstawkami. To dopiero drugi sezon marki, ale już dobrze widać, jakie są jej cele. Sport i wygoda to jedno, a przyjemny dla oka projekt – równie ważna rzecz. Żadnych niepotrzebnych elementów, kwintesencja prostoty. W asortymencie legginsy, bluzy, topy, szorty i staniki wykonane z elastycznego oddychającego materiału (mieszanki poliestru, poliamidu i elastanu).


Cardio Bunny. Przewrotna nazwa stanowi jednocześnie odpowiedź na pytanie o błyskawiczny sukces marki. W niecały rok zebrała zarówno fanki projektów, jak i grono obserwatorów poszukujący inspiracji pośród wysportowanych Króliczków. Bo wyglądać ponętnie podczas ćwiczeń to żaden grzech. Najnowsza kolekcja, „Majesty”, inspirowana jest anatomią barwnych skrzydeł motyla. Stąd nadruk: bajecznie kolorowe tło pokryte witrażową czarną siateczką. Ciekawostką jest zastosowanie dzianiny pokrytej algami morskimi, która, według obietnic marki, ma działanie przyśpieszające spalanie tłuszczu. Wachlarz rozmiarów jest całkiem spory, choć niestety kończy się na L. Przydałoby się też opracowanie zróżnicowanych miseczek biustonoszy, ale ponieważ marka jest młoda, dajmy jej trochę czasu.

Noly. Czyli „No One Like You”. Marka polska, ale dostępna na całym świecie dzięki dobrodziejstwu internetu oraz, rzecz jasna, fantastycznym projektom. Pierwsze skojarzenie? Gdyby Eric Prydz nagrywał swoją wersję przeboju Steve’a Winwooda w dzisiejszych czasach, mógłby ubrać wszystkie jego bohaterki właśnie tu. Odważne połączenia kolorystyczne, silny duch lat osiemdziesiątych, a przede wszystkim niesamowite nadruki – każdy ma swoją osobną historię. Noly korzysta z polskich materiałów i polskich technologii. Materiały wyróżniają się bardzo dużą wytrzymałością, schną do ośmiu razy szybciej niż bawełna i świetnie odprowadzają wilgoć, a przy tym są zaskakująco lekkie i odpowiednio elastyczne.

 Fot. Gosia Żuk

Pan tu nie stał. Nie zajmuje się stricte sportem, ale ma na koncie fantastyczną i przezabawną serię Ruch. A w niej między innymi: legginsy „Przysiad”. koszulkę „Olimpiada”, szorty „Reprezentacja hula hop” czy tytułową bluzę „Ruch” z dopiskiem „żeńska sekcja lekkoatletyczna”. Klimat starej sali gimnastycznej (wraz z budzącym skrajne wspomnienia z podstawówkowych lekcji w-f oprzyrządowaniem) bezbłędnie oddała na zdjęciach Sonia Szóstak. Takiego podejścia do odzieży sportowej jeszcze nie mieliśmy.


4F. Inna liga. Początki marki sięgają 1996 roku. Oficjalnie pod obecną nazwą funkcjonuje od dziesięciu lat. Swego czasu poważnymi kanałami dystrybucji były dla niej… hipermarkety, zatem początek całkiem nietypowy. Od koszy z akcesoriami dla kibiców do pełnych kolekcji dla zespołów olimpijskich z trzech krajów, od skromnych polarów do najnowocześniejszych technologii. Ubrania, buty, szereg akcesoriów, a przede wszystkim nowoczesne wzornictwo. I skala, której życzę wszystkim tu dziś opisywanym markom. Ostatnim hitem są projekty wykorzystujące technologię reflective, czyli po naszemu odblask. Ubrania wyposażone są w panele, lamówki, wykończenia, nici i nadruki odbijające światło w ciemności. W obliczu nadchodzącej jesieni i aktywności na świeżym powietrzu, to prawdziwe objawienie. Projektanci do kwestii bezpieczeństwa podeszli niezwykle kreatywnie, chyba największe wrażenie robią kwiatowe esy floresy w kobiecej kolekcji.
Nie mogę wspomnieć o jednej jedynej wadzie 4F. Produkcja nie odbywa się w stu procentach w Polsce. Coś za coś, dzięki temu ceny pozostają na konkurencyjnym poziomie.

 Fot. Marcin Kempski

Nisza? Tradycyjnie już kobiety z większym biustem. Czasem mam wrażenie, że w ogóle nie są brane pod uwagę. A jak już chcą ćwiczyć, to niech sobie zrobią operację. Korzystam ze staników sportowych Panache i w sumie więcej mi nie potrzeba, ale w marzeniach widzę polską markę, która tworzy specjalne rusztowania dla wcale nie takiej marginalnej grupy. Zgłaszam pomysł i rzucam wyzwanie. Może za parę lat będę tu piać z zachwytu nad sportową „biuściastą” bielizną „made in Poland”?
P.S. A na deser wprawdzie nie ciuchy, ale coś, co bardzo się podczas treningu przyda. Ekologiczne maty Miamiko. Teoretycznie do jogi, ale w praktyce taka mata sprawdzi się przy najróżniejszych ćwiczeniach. Wykonane z kauczuku, który – jak każdy naturalny surowiec – ulega biodegradacji i pokryte przyjemną w dotyku mikrofibrą. A zdobione przepięknymi grafikami autorstwa Anastazji Jarodzkiej. Czy znajdzie się ktoś, komu po przeczytaniu mojego tekstu nie zachciało się poćwiczyć choć pięć minut?

Zdjęcia: Miamiko

10 Komentarze

  • Ania
    Posted 25 sierpnia 2016 13:23 0Likes

    O tak, zdecydowanie podpisuję się pod apelem o większy wybór dla kobiet z biustem. Ja też polegam na Panache sport, które niestety do tanich nie należy 😉

    • harel
      Posted 26 sierpnia 2016 10:18 0Likes

      O tyle dobrze, że ma świetną jakość i odpowiednio pielęgnowany może służyć parę lat.

  • Joanna
    Posted 25 sierpnia 2016 15:19 0Likes

    Ja również poza Panache sport nie znalazłam sportowego stanika, który jednocześnie by pasował rozmiarem (mały obwód pod biustem+duża miseczka) i spełniał moje oczekiwania estetyczne, choć i Panache nie jest całkiem idealny. Także z chęcią zobaczę, jak ktoś podejmuje Twoje wyzwanie 🙂

    • harel
      Posted 26 sierpnia 2016 10:20 0Likes

      Dokładnie mój problem. Pod biustem mało (a z każdym tygodniem ćwiczeń jeszcze mniej), w biuście wciąż tyle samo. Niezły jest Shock Absorber, z tym że jeszcze nie trafiłam na swój rozmiar. Podobnie Freya Sport. W katalogu wszystko jest, ale już w sklepach ze świecą go szukać.

  • s
    Posted 25 sierpnia 2016 20:42 0Likes

    Odkąd trzy lata temu zaczęłam ćwiczyć w stricte sportowych ciuchach (przewiewne, odprowadzające pot), to nie mogę się nadziwić jak ja tyle lat wytrzymałam w bawełnie? I te wszystkie WFy w szkole, i fitness na salce treningowej – masakra, nie zamieniłabym teraz moich ciuchów na „zwyklaki” 😉
    A co do maty – Harel, masz taką? Bo szukam czegoś dla siebie, ale wszystkie które do tej pory oglądałam zawijają się do środka zaraz po rozwinięciu :/

    • harel
      Posted 26 sierpnia 2016 10:24 0Likes

      Nie mam, ale wiem, że zbiera same dobre opinie. Ja ćwiczę na niemieckiej macie Safran (nieco grubszej od standardowej) i od lat jestem zadowolona. Do jogi jest idealna (trochę trzeba jej poużywać, żeby się nie ślizgać, ale to normalka), a przy Chodakowskiej też się sprawdza. Natomiast wzory Miamiko kuszą, podejrzewam, że znacznie przyjemniej się ćwiczy na takich liściach na przykład 🙂

    • harel
      Posted 26 sierpnia 2016 10:25 0Likes

      P.S. Jeszcze w temacie zwijania się mat, niestety najgorsze są takie „firmowe” ze sklepów sportowych typu Stella McCartnety itd. Drogie jak cholera, a właściwości słabiutkie.

  • Medikus71
    Posted 25 sierpnia 2016 23:34 0Likes

    No dziewczyny nie przesadzajmy, na rynku jest bardzo duży wybór wystarczy trochę poszukać:]

  • Kornelia
    Posted 19 września 2016 14:54 0Likes

    Dzięki za recenzje. Od jakiegoś czasu zabrałam się za ćwiczenia i szukałam jakichś fajnych ubrań na siłownię. Noly znam z ale widzę, że jest nad czym się tu zastanawiać.

Pozostaw swoją odpowiedź

Najlepsze wiadomości ze świata mody

Nie wysyłam spamu