Baldowski

To jest metamorfoza roku. Albo nawet dekady! Markę Baldowski obserwuję od wielu lat, choć nie daję tego po sobie poznać. Przyglądam się z daleka i z bliska, szukam tych cech, dzięki którym wreszcie mogłaby się tu pojawić. Ale wciąż mam… jakieś „ale”. Najwyraźniej potrzebny był skok na głęboką wodę, żebym wreszcie ujrzała ogromny potencjał tej firmy. To nie jest udawanie czegoś nowatorską kampanią przy pozostawieniu dokładnie tego samego skostniałego asortymentu. To lot wehikułem czasu do krainy najprawdziwszej i najbardziej aktualnej mody.

1000_-o_1ard4q85a1hgt1bvmaua1gq0c6bk

Dziwnym zbiegiem okoliczności sporo polskich marek zatrzymuje się na poziomie pewnej dekady (zwykle jest to dekada poprzednia lub nawet lata dziewięćdziesiąte), argumentując wybory estetyczne przyzwyczajeniem stałych klientek i troską o nie. Tym samym zamykając się na nowych odbiorców, stając przewidywalne, a w końcu nudne. A przecież wierna klientka zwykle otwarta jest na nowości, bo przywiązuje się nie do samej formy, lecz do marki. Potrafi jej też znacznie więcej wybaczyć, jak to w miłości bywa. Decyzja o wprowadzeniu zmian łatwa nie jest, zazwyczaj poprzedzona szeregiem badań i analiz, które nawet przy zachowaniu największego profesjonalizmu niekoniecznie przepowiedzą przyszłość. W dodatku nie od początku się opłaca, bywa, że dopiero po kilku sezonach pomysłodawcy zbierają soczyste owoce. Jednak w tym przypadku podejrzewam natychmiastowy sukces.

Za magiczną przemianą stoi Dominika Nowak, projektantka butów, przez długi czas znana znacznie lepiej na świecie niż w Polsce. Pisałam o niej na początku zeszłego roku przy okazji przedstawienia tu jej autorskiej marki Nunc. Ona też przyszła mi do głowy, gdy zaczęłam oglądać jesienną kolekcję Baldowski, choć nie miałam jeszcze pojęcia, że są to jej projekty. Pomyślałam, że estetyka jest wręcz podejrzanie zbliżona do oryginału. Podejrzenia okazały się słuszne, lecz na szczęście w pozytywnym sensie. Premierze jesieni i zimy towarzyszy klimatyczna sesja wykonana we wnętrzach atelier Gosi Baczyńskiej (jeśli mnie wzrok nie myli), ciemne tło fantastycznie podkreśla różnorodność faktur wykorzystanych skór i wyrazistość projektów Dominiki. To nie tylko klasyka ugryziona na nowo, lecz także sporo awangardy: surowiec cięty niczym ptasie pióra, niestandardowe detale, odważna linia kroju. Pojawia się ogromnie modny w tym sezonie welur w odcieniach czerwonego wina i szmaragdu, a także metaliczny lakier czy wielobarwna skóra węża. Grają ozdobne sznurowania, klamry małe i duże, a nawet oprawiane kamienie, szylkretowe obcasy i kolorowe podeszwy. Momentami buty zmieniają się w hybrydy, łącząc w sobie elementy różnych fasonów (np. mokasyny z czółenkami czy sztyblety ze szpilkami). Warto było czekać, bo sto razy bardziej się cieszę, mogąc zaprezentować Wam takie historie. Mam nadzieję, że ciąg dalszy nastąpi. Musi!!!

8 Komentarze

  • elf
    Posted 27 października 2016 17:18 0Likes

    Juz sie ucieszyłam bo autorskie buty Nunc od dawna mi sie podobają.A teraz weszlam na stronę sklepu, bo zabiło mi serce do tych wężowych na niewielkim wygodnym.obcasie,ale niestety 645zl to nadal dla mnie za dużo.Ech! Swoja droga nie rozumiem, podobny model na szpilce kosztuje prawie dwie stówy mniej.Placi sie za inny obcas?

  • krln
    Posted 27 października 2016 17:30 0Likes

    Ano właśnie. Firmy się bronią przyzwyczajaniami stałych klientek. Poszłam z mamą na zakupy – szukała klasycznych czółenek na obcasie słupku, dokladnie takich jak kupuje co roku od lat. Po tym, jak w Ryłko w zasadzie przemocą podkupiła mi ostatnią parę w nasze rozmiarze odjechanych cekinowych trzewików na tej takiej płaskiej wyższej podeszwie – już nic mnie nie zdziwi. Piękne ma teraz buty, nosi do wszystkiego. I nie są to klasyczne czółenka. I skłania mnie to dwóch refleksji – nie wiem już, czy to dobrze, czy źle, że mamy taki sam rozmiar oraz że nie można szufladkować preferencji klientek (Pani ze sklepu szla w zaparte, że trzewiki to jednak są bardziej młodzieżowe). A Baldowski śliczny. Skoro mama podkupila mi dancing shoes z ryłko, ja sobie kupie czółenka inne niż wszystkie.

  • dominika gacka
    Posted 27 października 2016 21:02 0Likes

    Faktycznie różnica niesamowita! Dawno żadna marka nie zrobiła na mnie tak dobrego, świeżego wrażenia:) pomysl z materiałem ciętym na kształt piór naprawdę intrygujący, trzeba będzie zacząć się przyglądać częściej poczynaniom Baldowskiego

  • Klaudia
    Posted 31 października 2016 08:15 0Likes

    Przyznam, że chyba pierwszy raz słyszę o marce, ale jest coś magicznego w tych butach (i całych zdjęciach, zachęcają). Jestem średnio modową osobą, ale od pewnego czasu do butów i torebek przykładam wielką wagę, tak jak wszystko inne może być dla mnie basic, tak te muszą być TYMI butami albo TĄ torebką. 😉

  • Koszyk
    Posted 2 listopada 2016 12:50 0Likes

    Wolę bardziej tradycyjne projekty, jednak nie da się ukryć, że te buty mają w sobie coś niezwykłego!

  • Kasia
    Posted 9 listopada 2016 12:22 0Likes

    A ja mam mieszane uczucia odnośnie Baldowskiego. Jakieś dwa lata temu kupiłam tam dwie pary butów: klasyczne szpilki w kolorze nude i czarne baleriny. W szpilkach chodziłam głównie po biurze (jako buty na zmianę) i jedynie DWA RAZY ubrałam je na zawnątrz. Szpilki niestety bardzo szybko się zniszczyły. Przy jakimkolwiek stuknięciu czy otarciu o coś zostawały bardzo wyraźne ślady, co świadczyło o tym, że skóra była bardzo niskiej jakości. A że to była jasna skóra, wszystkie uszkodzenia było dobrze widać i po jakiś 2-3 miesiącach CHODZENIA PO BIURZE szpilki zaczęły źle wyglądać. Ostatecznie przefarbowałam je na czarno, ale buty tak bardzo się zniszczyły, że w końcu kupiłam nowe. Uszkodzeniu uległa nawet wewnętrzna warstwa skóry w miejscach większego nacisku stopy (np. przy kostce przy paluchu). Nigdy nie miałam tak kiepskich butów, a kosztowały ok 300 zł. Baleriny były niewiele lepsze, ratowało je przed uszkodzeniami jedynie to, że miały taką mini-koturnę.
    Podejrzewam, że Baldowski nie robi butów ze skóry licowej, tylko z dwoiny (o różnicach możecie poczytać tutaj: ). Wysłałam do nich zapytanie w tej sprawie, ale nie odpowiedzieli mi. W sklepie internetowym przy produktach (sprawdziłam losowo kilka czółenek) nie ma dopisku „skóra licowa”, tylko „skóra naturalna”… Skóra licowa to tylko jedna z kilku rodzajów skór naturalnych. W związku z tym, że skóra licowa jest skórą najlepszej jakości wśród skór naturalnych, producenci zawsze się tym chwalą.

  • tensport.pl
    Posted 22 listopada 2016 10:48 0Likes

    mnie urzekła kolekcja Baldowski by Zień – jest megakobieca i superstylowa

  • Agat
    Posted 16 grudnia 2016 16:52 0Likes

    Kolekcję Baldowski pierwszy raz widziałam na Ma bardzo ciekawy klimat.

Pozostaw swoją odpowiedź

Najlepsze wiadomości ze świata mody

Nie wysyłam spamu