MMC SS17

Skoro nie ma w Polsce tygodnia mody z prawdziwego zdarzenia, postanowiłam go sobie stworzyć. Tutaj. Na blogu. Wiosenno letnie pokazy odbywały się, nie przesadzając, przez ostatnie pół roku. Ja wciąż czekałam, by opisać je wtedy, gdy nadejdzie odpowiednia pogoda. Doczekać się nie mogę, za chwilę za oknem znów będzie przymrozek, więc koniec z odwlekaniem. Tym bardziej, że uzbierało się kilka naprawdę interesujących kolekcji. Na pierwszy ogień MMC. Od kilku sezonów w absolutnie doskonałej formie. Od czasu poprzedniego pokazu sporo się u nich zmieniło. Co najważniejsze, ruszył sklep internetowy z prawdziwego zdarzenia. Poza tym coraz śmielej poczynają sobie z modą męską, wciąż zahaczając o uniseks, ale podkreślając tę opcję podczas kolejnych prezentacji. Interesująca jest ścieżka, którą Ilona Majer i Rafał Michalak obrali już jakiś czas temu, mianowicie silne inspiracje modą uliczną. Nie byliby sobą, gdyby bawili się w dosłowność, zatem co i rusz odkrywamy niby znajome, lecz znacznie bardziej wysmakowane detale. Zimą był to szereg puchowych kurtek w najróżniejszych kolorach, a – zanim posądzimy kogoś o wtórność, bicie pokłonów dyrektorowi kreatywnemu Balenciagi itp. – była to kontynuacja bardzo dawnych pomysłów, gdy puchówkę od MMC nosiły tylko osoby o nadzwyczajnie wyrobionym guście. Obecnie prawdziwy szał robią marynarki z pęknięciami w ramionach i (oczywiście) płaszcze, w lekkiej, wiosennej odsłonie.

112_MMC_101116_press_fot_FilipOkopny_FashionImages

Mocno rozbudowana kolekcja to rozłożone na czynniki pierwsze bluzy, garnitury i męskie koszule. Pchnięta do przodu, niczym kostki domina forma przedstawia kolejne stopnie dekonstrukcji, doskonale zresztą opracowane. Tu nawet krzywe zapięcie guzików ma sens, odkrywając nowe możliwości interpretacyjne zwyczajnej, wydawałoby się, dwurzędowej marynarki. Kołnierze, mankiety i tunele poprowadzone nie zawsze typowo, ściągane taśmami, nadające nowe, zaskakujące kształty. Elementy srebrzyste i złociste – w tym autorskie buty stworzone we współpracy z marką Badura – skrzą pośród głębokich granatów, lekkiego denimu i śmietanowej bieli. Błękitne koszule w prążki to cała opowieść: przedłużane mankiety, krojenie w poprzek, przedłużanie i powiększanie sylwetki i nadawanie dodatkowych warstw. Ale ulubionym moim motywem pozostały tym razem plisy: drobniutkie, oliwkowe, na ortalionie, rzeźbiarsko wręcz traktujące bluzkę i sukienkę (bo niestety tylko dwa z nich elementy). Różnorodność sylwetek nie przeszkodziła w zachowaniu spójności i zbudowaniu pięknej, logicznej całości, za co projektantów podziwiam od samego początku.

Przeplatający się tu i ówdzie na złoto słowny motyw nawiązuje do piosenki „Ninon” autorstwa Bronisława Kapera (muzyka ta oczywiście ilustrowała pokaz, w najsłynniejszej chyba interpretacji Jana Kiepury). Nie mogę sobie odmówić delikatnego tylko wspomnienia samego twórcy, który jako bodajże jedyny Polak obecny jest w The Real Book – nutowym odpowiedniku biblii dla jazzmanów. Jego tytuły „On Green Dolphin Street” czy „Invitation” to już kanon, obecne w twórczości Milesa Davisa czy Jaco Pastoriusa, do dziś grywane chętnie i równie chętne słuchane. Nigdy nie miałam okazji rozmawiać z projektantami MMC o muzyce, a po każdym pokazie odnoszę wrażenie, że moglibyśmy na tym spędzić długie godziny.

Fot. Filip Okopny

1 Komentarz

  • jag
    Posted 24 kwietnia 2017 18:21 0Likes

    Patrzę sobie najpierw na te kafelki ze zdjęciami, zanim otworzę je wszystkie, żeby podziwiać każdy z „looków” z osobna. I co widzę? Niesamowicie spójną kolekcję. Tutaj absolutnie nic nie jest przypadkowe. Niby to oczywiste dla kolekcji, ale tutaj jedno ubranie wynika z drugiego. A jeśli mówić już o szczegółach: świetne koszule. Nosiłabym je wszystkie!

Pozostaw swoją odpowiedź

Najlepsze wiadomości ze świata mody

Nie wysyłam spamu