Lovli Silk. Noir.

Piętnaście lat doświadczenia na rynku mody. I to nie tej, która pokazuje się, a potem po cichu wznosi modły, by ktoś ją zauważył, ale tej, która sprawnie funkcjonuje, nie bojąc się przymiotnika „komercyjny”. Marta i Michał wystartowali wprawdzie z całkiem nową marką, ale bogaci w ogrom doświadczeń z przeszłości. Wnioski? „My sami jesteśmy klientami” – padło w jednym z pierwszych zdań naszego spotkania. I to jest podejście godne naśladowania. Bo gdy sam masz ochotę kupić to, co produkujesz, prawdopodobnie inni pójdą w twoje ślady. Lovli Silk, bo to ich najnowsze dzieło, to mini kolekcje z jedwabiu, uzupełniane co pewien czas różnego rodzaju dodatkami. Postawili na kolor czarny, bo – może i banał, ale również się pod nim podpisuję – jest uniwersalny i można wokół niego wspaniale zbudować garderobę, elegancki i przystępny jednocześnie.

Pierwsza kolekcja, Noir, składa się z zaledwie pięciu elementów. Dlaczego? Bo one mają być pretekstem do tworzenia stylizacji, nie pełną odpowiedzią (aczkolwiek sukienki noszone solo spokojnie dają radę). Jeden top na ramiączkach, jedna spódnica i trzy sukienki: mini, midi i maxi – wszystkie cięte ze skosu, wszystkie w czterech rozmiarach, ponumerowane od jednego do pięciu. Nazwy zostaną na zawsze, dzięki temu nawet za kilka lat, gdy będziemy poszukiwać nowego egzemplarza ulubionej bluzki, bez problemu go w Lovli Silk znajdziemy. Co potrafi satynowa jedwabna spódnica? Z grubym swetrem i kozakami gładko nas przeprowadzi przez poranek i południe. Gdy dodamy do niej top do kompletu, marynarkę i szpilki, bez problemu damy radę i wieczorem. Podobnie z sukienkami na ramiączkach, dla których mam w sercu osobne miejsce.

Nie będę się upierać, że jedwabną halkę na salony wprowadziła Kate Moss, ale dość mocno jednak przy tym obstaję. Nie przypominam sobie bowiem, żeby którakolwiek z gwiazd czy gwiazdek się na to wcześniej odważyła. Przed wrażeniem, jakoby nosząca zapomniała się ubrać przed wyjściem z domu, uchronić może tylko solidny zapas pewności siebie i wrodzona (bądź nabyta) nonszalancja. Albo biały t-shirt, bo ja na przykład bez niego raczej się nie ruszę (raz tylko zrobiłam eksperyment w przymierzalni, zresztą z sukienką Lovli Silk #No.3, co wprawdzie zaowocowało liczbą ponad dwóch tysięcy polubień na Instagramie, ale do odsłaniania ramion na co dzień mnie nie przekonało. Może bliżej lata wystawię tę opcję na widok publiczny, może po prostu chodzi o temperaturę). Z jednej strony jest tak zmysłowa i seksowna, że sama, nieco onieśmielona, odwracam wzrok od lustra. A z drugiej ma w sobie tyle rockowej energii, że nieśmiałość gdzieś znika, może przepędzona ciężkimi buciorami i niedbałą fryzurą.

Od samego początku, jedwab był materiałem królewskim. Dziś wszyscy możemy doceniać jego cudowną miękkość i gładkość. Wykorzystywany przez nas szlachetny jedwab pochodzi wyłącznie z Azji. Tam rosną drzewka morwy białej, tam bije jego serce. Jest oryginalny, najczystszy i ma świetliste, antyalergiczne, a przy tym super wytrzymałe włókna. Oto sekret naszej królewskiej jakości – czytamy na stronie internetowej marki. Po wielu próbach Marta i Michał zdecydowali się na jedwab chiński, który najlepiej spełnia ich wysokie wymagania. Jest delikatnie połyskujący, z łatwością się prasuje, a nawet można go prać w wodzie (choć tu należy zachować rozsądek i niską temperaturę). Nazwa Lovli Silk automatycznie zawęża pole działania, ale też pozwala skupić się na jedynym surowcu, którego jakości twórcy pilnują od pierwszego wyprodukowanego egzemplarza. Zmysłowa rewolucja nadciąga, bądźcie jej częścią! – piszą, a ja jestem bardzo ciekawa, jak to się dalej potoczy. Po takim starcie musi być dobrze.

11 Komentarze

  • Joanna
    Posted 24 stycznia 2020 18:42 0Likes

    Zamysł fajny, rzeczywiście widać doświadczenie – ciekawy jest jednak fakt, że wszystkie modele są dostępne w drugiej marce p. Marty, Jenesequa. Dodajmy, że w prawie lub dwa razy wyższej cenie… Przyciąganie klientów? Pozbywanie się konkurencji?
    Co do samego tekstu: „a nawet można go prać w wodzie (choć tu należy zachować rozsądek i niską temperaturę)” – to nie jest właściwość specjalna dla materiału tylko tej marki 🙂 Odzież jedwabną, pierze się w wodzie (eureka!), ręcznie, w niskiej temperaturze i przy zastosowaniu delikatnych detergentów.

    • Czytelniczka
      Posted 25 stycznia 2020 10:57 0Likes

      Oszukiwanie klientów jak ZARA na Black Friday

    • harel
      Posted 29 stycznia 2020 16:42 0Likes

      O podobieństwie modeli już napisałam. A co do prania jedwabiu w wodzie – wiadomo, że nie tylko ta marka ma go w swojej ofercie. Nigdzie nie twierdzę, że tak jest. I nie sądzę, by marka tak twierdziła. Jest jednak sporo takich jedwabi, które w wodzie tracą wszystko, co najlepsze. Przekonałam się o tym sama niestety. Ale to już inny temat.

  • Weronika
    Posted 24 stycznia 2020 20:35 0Likes

    Nie wiedziałam o istnieniu takiej marki, chętnie sprawdzę ich produkty, bo cenię sobie jakość i minimalizm. 🙂

  • cugi
    Posted 25 stycznia 2020 23:21 0Likes

    Niestety, ale mam nieodparte wrażenie, że sporo komentarzy pod tym postem jest sponsorowanych 🙁
    Co do samej kolekcji – na pewno znajdzie swoje amatorki.

    • em
      Posted 27 stycznia 2020 11:17 0Likes

      No właśnie, komentarze jak fragmenty marketingowej paplaniny z „luksusowej” ulotki, wszystkie – dziwnie – jakby spod jednej ręki… Być może ta strategia również znajdzie wielbicielki…

    • harel
      Posted 29 stycznia 2020 16:39 0Likes

      Nie wiem, czy sponsorowanych, ale na pewno wyszły od jednej osoby pod różnymi imionami. Właśnie to ogarniam, bo na takie oszustwa u mnie miejsca nie ma.

  • GB
    Posted 27 stycznia 2020 12:08 0Likes

    Super! Ekstra! Czuję się luksusowo! Wyjątkowo! Zapłacili mi za ten komentarz! Harel, proszę, usuń te komentarze sponsorowane, bo aż twarz skręca.

    • harel
      Posted 29 stycznia 2020 16:35 0Likes

      O matko, co za masakra z tymi komentarzami! Nie zaglądałam tu przez chwilę i takie słabe niespodzianki.

  • Sylwia
    Posted 28 stycznia 2020 15:54 0Likes

    Ja czuję się jednak zniechęcona. Te sponsorowane komentarze + komentarz Joanny o dublowaniu produktów..

    • harel
      Posted 29 stycznia 2020 16:36 0Likes

      O dublowaniu to chyba się na Instagramie wypowiadałam. W kwestii cięcia ze skosu – tu żadna marka z wymienianych nie była pierwsza. Co do komentarzy, to jest jakiś dramat. Nie wiem, co za automat się tu podczepił, ale zaraz posprzątam.

Pozostaw swoją odpowiedź

Najlepsze wiadomości ze świata mody

Nie wysyłam spamu