Wiola Wołczyńska. W rytmie disco.

Gdzieś kiedyś słyszałam, że nie nosi się razem czerni i granatu, różu i czerwieni, a przede wszystkim złota i srebra. Poważnie? Zasady te łamane są notorycznie, w czasach najnowszych wspomnijmy czarno granatowe elementy w kolekcjach Phoebe Philo dla Céline czy róż podgryzający czerwień (albo odwrotnie) u Isabel Marant. Chyba pora raz na zawsze skończyć z tego typu „zakazami”. Dobry przykład w tej kwestii niesie Wiola Wołczyńska, która całą swoją zimową kolekcję oparła na igraniu z nudnymi zasadami, łącząc nie tylko złoty i srebrny, ale też mieszając różne style w ramach tej samej stylizacji. Efekt? Owszem, jest imprezowo, bo projektantka celowo przywołuje szalone lata osiemdziesiąte. Ale wystarczą t-shirt i dżinsy zamiast małej czarnej, by eklektyczna biżuteria stała się daleka od przesady. Obok złota i srebra pojawia się nowy u Wioli Wołczyńskiej surowiec: stal chirurgiczna. To odpowiedź na potrzeby alergików oraz wszystkich tych, którzy z ulubioną biżuterią nie lubią się rozstawać i nie zawsze pamiętają, by zdjąć ją do kąpieli. Bardzo lubię takie praktyczne rozwiązania. Matka potrzeba w modzie powinna mieć swoje miejsce na stałe.

Fot. Justyna Dudek
Makijaż: Aneta Paciorek
Modelka: Aly Turska / Specto Models
SummerStudio

Leave a Reply

Najlepsze wiadomości ze świata mody

Nie wysyłam spamu