Undress Code. Quarantine Stories.

Temat pandemii, kwarantanny, zamknięcia, izolacji – niepotrzebne skreślić – od zeszłego roku został przez modę tak przemaglowany, że gdy tylko to hasło się pojawia, zjeżam się jak kot sąsiadów na widok mojego psa. A jednak w tym przypadku szeroko się uśmiechnęłam. I nie wiem, czy to młody Brad Pitt, czy pani na drabinie wypatrująca kuriera (interpretacja zdjęcia godna prawdziwej blogerki), najnowsza kampania marki Undress Code po prostu poprawia mi humor.

Klimat to jedno, sama doskonale udawałam, że jestem na wakacjach, wynosząc na balkon ratanowy fotel z zakupioną na Allegro nową, mięciutką poduszką, smarując nos kremem z filtrem, wiążąc na głowie fantazyjny turban i kładąc na kolanach laptop, by robić dokładnie to samo, co przy biurku, ale jednak odrobinę bliżej nieba. Jak nigdy wcześniej zrozumiałam sens sformułowania „staycation”. Ale Undress Code to naprawdę wygoda ukryta w tych zaskakująco zmysłowych formach, które na pierwszy rzut oka wcale z wygodą się nie kojarzą. Co do rozmiarów – wciąż rzecz się poszerza, zwłaszcza w temacie biustonoszy, choć nie ukrywam (marka też nie), że raczej spełnia wymagania tych mniejszych biustów. I czemu nie? Są marki, które mniejszych biustów nie dostrzegają – dla każdego znajdzie się miejsce na rynku. Ale już doły czy flagowy produkt Undress Code, czyli body, to rzecz uniwersalna i pojawiająca się w co najmniej czterech rozmiarach. Od zeszłego sezonu będę polecać model Addicted to Love, z lekko zmarszczonymi w ramionach rękawkami i kopertowym przodem. Zimą była wersja z aksamitu, wiosnę witamy modalem w odcieniu beżowym i piaskowym.

I całość właśnie w takich lekko retro kolorach została skomponowana, jak trzeba – podkreślana kontrastowymi lamówkami, tu i ówdzie wygrywająca z wyobraźnią, bo prezentująca wszystko dokładnie, gdzie indziej skromnie zakrywająca, lecz z nieodłącznymi niespodziankami. Tej bieliźnie daleko od sztampy, od początku istnienia mamy zabawę konwencją i żart, lecz w najlepszym tonie. Może dlatego od samego początku tak bardzo Undress Code lubię.

Fot. Borys Synak
Modelki: Ania Gołębiowska, Marta Wieczorek
Makijaż: Aleksandra Przyłuska
Produkcja i scenografia: Undress Code

Leave a Reply

Najlepsze wiadomości ze świata mody

Nie wysyłam spamu