Acephala. They Shoot Dreamers, Don’t They?

Z marszu uznaję ten tytuł za przewrotny. Bo do marzycieli się nie strzela. Zwłaszcza gdy podjeżdżają rowerem na ulicę 3-go Maja w Warszawie i w witrynie sklepu, który planowali odwiedzić, widzą gigantycznego królika. I nie jest to montypythonowski potwór, a Tika, powiększona wersja ulubionej zabawki syna Moniki Kędziory i Bartka Korzeniowskiego, czyli duetu Acephala. Co ważne, królik został wypożyczony na witrynę dokładnie na pół roku, później bez dyskusji wraca do pokoju dziecięcego. A rzeczony syn miał przy tej kolekcji znacznie więcej do powiedzenia, czy może raczej do graficznego przekazania. Zarówno Tika, jak i spora część ubrań, zostały zadrukowane malarskimi impresjami jego autorstwa. Z kolei pozornie abstrakcyjny ciąg linii naniesiony na bluzy, koszulki i szorty to rzut z góry na sklep i pracownię. A że stworzony ręką dziecka, trzeba się nieco dokładniej przyjrzeć, by rozpoznać ladę, rzędy wieszaków czy biurka i maszyny na zapleczu.

„They Shoot Dreamers” to czternasta kolekcja marki. Tradycyjnie sporo się tu odbywa między wierszami, lecz nie ginie warstwa do noszenia, o którą przecież w modzie chodzi. Monika i Bartek nie unikają tematów trudnych, przyjemnym oddechem jest ten dziecięcy akcent, nawet ciężko powiedzieć, że naiwny, bo tu prędzej Basquiatem czy Pollockiem trąci niż świnką Peppą (z całym szacunkiem do rzeczonej). Na miejscu sporo rozmawiamy o materiałach, bo Acephala z niezwykle udanych poszukiwań nowych surowców słynie. Piszę „nowych”, choć często są to materiały dobrze znane, choć nieco inaczej ugryzione przez producenta. Na przykład bawełniana dzianina wykończona technologią Naturally Clean®, zmniejszającą wykorzystanie chemikaliów i przedłużającą życie materiału o około 20%. Albo wiskoza  ECOVERO™, przy produkcji której wykorzystuje się znacznie mniej energii i wody. W pracowni czeka już naręcze nowych pomysłów, nie będę zdradzać, napiszę tylko, że jestem pod wrażeniem pewnej alternatywy dla… Cóż. Poczekamy i oficjalnie zobaczymy.

Bieliźniane sukienki, elementy sportowe, sylwetka raczej luźna z lekko obniżoną talią rozszerzanych spodni – całość mocno ciągnie w stronę późnych lat dziewięćdziesiątych. Zresztą gdy spojrzałyśmy na siebie z projektantką, stwierdziłyśmy, że coś musi być na rzeczy, bo wyglądałyśmy jak bohaterki serialu „Beverly Hills 90210” w dopasowanych topach, luźnych dżinsach i obowiązkowych białych trampkach. Kolejny dowód na to, że twórczość zawsze będzie odpowiedzią na rzeczywistość, a w modzie szczególnie.

Fot. Bartek Korzeniowski
Stylizacja: Radek Bagiński
Dyrekcja artystyczna: Wojciech Tubaja
Makijaż i włosy: Olga Tomaszewicz
Modelka: Ita Litwiniec/X-Management

Leave a Reply

Najlepsze wiadomości ze świata mody

Nie wysyłam spamu