Yonelle. Fortefusion.

Dziś będzie co nieco o kosmetykach Yonelle, które przez ostatnie tygodnie miałam przyjemność testować. To polska marka, którą założyły Jolanta Zwolińska, biolog i Małgorzata Chełkowska, dr nauk chemicznych i kosmetolog. Powstała przede wszystkim z myślą o kobietach dojrzałych, które potrzebują pielęgnacji innowacyjnej i wysoko zaawansowanej technologicznie. Spośród kilku dostępnych linii sięgnęłam po Fortefusion.

W skrócie: czym jest Fortefusion? To linia kosmetyków mocno nawilżających Yonelle. Przeznaczona jest dla cery zmęczonej, narażonej na stres i działanie czynników zewnętrznych. Czyli w praktyce dla każdej z nas – chyba że właśnie jesteście na wakacjach i poziom stresu spadł do zera (gwarantuję, że i wtedy będzie dobrze działać). Fortefusion składa się z sześciu produktów: kremu na dzień i noc, kremu na noc, kremu pod oczy i na powieki, skoncentrowanego serum do twarzy, szyi i dekoltu, upiększających płatków pod oczy i – mojego absolutnego faworyta – kremu koloryzującego na dzień z filtrem SPF30. Kosmetyki te zawierają m.in. kwas hialuronowy forte, który wg informacji podanej przez markę, działa jak bank wody, z którego skóra zawsze może jej czerpać tyle, ile potrzebuje. I faktycznie, ani razu przez ostatni miesiąc nie poczułam, że np. w środku dnia już skórze „chce się pić”, robi się nieprzyjemnie napięta czy zmęczona.

Kosmetyki te są zaskakująco wydajne. Serum na przykład to jedna kropla, która wystarcza na twarz i szyję. Druga, ewentualnie na dekolt, w razie potrzeby. Zresztą widać buteleczkę w tle (to ta najbardziej niebieska) i ledwo centymetr zużycia. Podobnie jest z kremem Color Change – od miesiąca się z nim nie rozstaję, używam zamiast podkładu czy kremu BB. Tu wystarczy delikatnie nacisnąć pompkę, bo cała porcja to naprawdę dużo. Wygląda jak zwyczajny krem, ma biały kolor, lecz gdy przyjrzymy się bliżej, zauważymy w nim małe kropeczki. To drobinki pigmentu, które uwalniają się, gdy zaczynamy wsmarowywać go w skórę. Nie maskują cery, tylko stapiają się z nią, pięknie wyrównując kolor. Uprzedzając pytania o opaloną skórę – nie ma z tym problemu, ponieważ kosmetyk jest transparentny i świetnie dopasuje się do każdej słonecznej sytuacji. Co ciekawe, jednocześnie niweluje przebarwienia. Czy nawilża? Tak, a nie spodziewałam się tego po kremie koloryzującym. Bo on również ma w sobie kwas hialuronowy forte, właściwie gdyby nie pigment, nie miałabym żadnych podejrzeń, że coś może nie działać. Bo jak na razie mam wspólne doświadczenie ze wszystkimi produktami tego typu: raczej podkreślają wszystkie wysuszone fragmenty cery, niż dają im pić. Color Change zostanie ze mną już na zawsze, długie lata po zakończeniu tej współpracy, to pewne.

Wiosenną nowością, zaraz obok wspomnianego kremu koloryzującego, jest krem na noc z melatoniną (i oczywiście z kwasem hialuronowym forte), zapewniający, jak czytamy na stronie, intensywne działania naprawcze w czasie snu. Naprawia uszkodzenia bariery skórnej, jakie powstały w czasie dnia w wyniku działania wolnych rodników. Cera staje się mniej wrażliwa, odporniejsza na podrażnienia. Jest w doskonałej kondycji. Wygląda na zrelaksowaną, ukojoną, młodszą, piękniejszą. I to jest miła rzecz, gdy w dość stresującym czasie (a naprawdę był ostatnio mocno stresujący), budzę się może i nie do końca wyspana, ale wyglądam, jakbym właśnie wróciła ze spa, gdzie dawali spać przez pół doby. Tak, krem pod oczy też dobrze robi, moich cieni wprawdzie nic nie ruszy (mam je od urodzenia, taka uroda), ale przynajmniej są wspaniale odżywione.

Zapach Fortefusion jest świeży, kojarzy mi się z ogórkami i świeżo skoszoną trawą, ale na bardzo dyskretnym, stonowanym poziomie. Gdybym miała oceniać po zapachu, nie spodziewałabym się aż tak silnego działania. A działa to wszystko w komplecie i osobno. Dodaję do ulubionych. A jeśli nie wiecie, od czego zacząć, polecam Color Change. To jest prawdziwy hit!

4 Comments

  • Ela K.
    Posted 1 lipca 2021 21:53 0Likes

    Czy można nabyć stacjonarnie?

  • Ania
    Posted 14 lipca 2021 22:00 0Likes

    Harel, czy może wiesz czy Yonelle jest cruelty free? Próbowałam znaleźć te informację sama, ale niestety bez skutku.

    • harel
      Posted 15 lipca 2021 14:24 0Likes

      Tak. Przed podjęciem współpracy poprosiłam markę o odpowiednie zaświadczenie i gwarantują, że ani nie testują, ani nie są powiązani z testami na zwierzętach.

Leave a Reply

Najlepsze wiadomości ze świata mody

Nie wysyłam spamu