Pochwała nonsensu.

Wiem, że o tej porze roku tematem numer jeden są raczej wrześniowe numery, niż cokolwiek, co działo się w oficjalnie zakończonym sezonie, ale… Są pewne rzeczy, które wraz z porą roku wcale się nie kończą. Dziś jeszcze bardziej przewrotnie, bo zamiast wrażeń z pierwszego numeru Vogue Polska pod sterami Iny Lekiewicz, będzie… Portugalia.

Cztery okładki (czwarta dla prenumeratorów, dziś się na niej nie skupiam), jeden cel. Wakacyjny numer portugalskiego magazynu Vogue poświęcony został… głupocie. Tak, głupocie, między innymi. Eufemistycznie określanej mianem nonsensu lub ambitniej – absurdu. Trochę też jednak z głupotą oswaja jako w pewnym stopniu naturalną częścią naszego życia. „Nie rozmiar głupoty ma znaczenie, lecz to, co z nią robisz” – mogliśmy przeczytać w instagramowym opisie przedsięwzięcia. Wątki poruszane w numerze? Między innymi określanie wartości osoby poprzez liczbę obserwatorów na Instagramie, jednostronna ciałopozytywność wykluczająca chude osoby czy odwaga w wyrażaniu siebie poprzez ubiór, która pryska wraz z końcem lata. To ciekawe, jak bardzo tytuły będące do tej pory w bezpiecznym dystansie od codzienności, wraz z nadejściem czasów co najmniej niepewnych, zaczęły się zbliżać do tematów powszechnych, a nawet przejawiać drobinki empatii.

Tak jak pisałam na początku tego roku w dość nietypowej analizie trendów na nadchodzące miesiące, na pierwsze miejsce docierają wartości, które z modą mało do tej pory miały wspólnego. Życzliwość i empatia to jedne z nich. Bo gdzież moda życzliwa? Moda się przecież nawet nie uśmiecha! Moda zawsze ma być nieco wyżej, by spoglądać z góry i gardzić. Czy to naszymi spodniami, które dawno nie robią na niej wrażenia, a wręcz ją obrażają, czy wiedzą o najnowszych pokazach, bo jest ich tyle, że mało kto się w nich orientuje bez ściągania pod ławką. Od lat powtarzam: moda jest dla nas, a nie my dla mody. Mam wrażenie, że to właśnie dlatego blog wystrzelił w kosmos tych kilkanaście lat temu. Bo spodobała się Wam ta prosta narracja, oswajająca zjawisko, skracająca dystans. Vanessa Friedman, Elizabeth Paton i Jessica Testa w swoim artykule dla New York Timesa przyrównują nawet bezwzględne redaktorki magazynów mody do wymierających gatunków zwierząt. Bo już nikt nie chce widzieć nad sobą grożącego paluszka kolejnego wcielenia Mirandy Priestly (nawet jeśli to fikcyjna postać). Potrzebujemy mądrych inspiracji i – najzwyczajniej w świecie – ludzkich twarzy.

Czym dla mnie jest nonsens w modzie? Moim ulubionym przykładem są wykluczające się przekazy. Na jednej stronie peany na cześć akceptacji każdej sylwetki. A na stronie obok promocja najnowszego zabiegu odsysania tłuszczu. Na jednej zachęta do kreatywności. Na drugiej – modowy barometr: to noś, tego unikaj. Albo brutalniej: nieśmy życzliwość niczym Harry Styles, jednocześnie maltretując psychicznie nasze asystentki. To luźny przykład, proszę nie doszukiwać się tutaj konkretnych osób. Nonsensem jest również permanentne nieoznaczanie treści reklamowych. A zaraz obok – artykuły o transparentności. Zapomniałabym o moich ulubionych numerach tematycznych: numer bez modelek, numer po czterdziestce, numer czarnoskóry i numer plus size. Tak, wyszczególnijmy jeszcze mocniej te różnice, podkreślmy je, pisząc, że kochamy różnorodność. Mogłabym tak długo wymieniać, powstrzymam się jednak, pozwalając, by lżejszy i mniej niszczycielski nonsens ukoił mój wzrok.

Bo może być przyjemnie. Tak jak w poniższym przypadku. Choć moda wciąż ma problem z różnorodnością (oczywiście wypierając się tego na każdym kroku), dopuści obecność syreny na okładce. Czasem nawet potrafi się z siebie śmiać, zatykając flagę na słonecznej plaży w stroju astronauty lub biorąc odprężającą kąpiel w basenie wystawionym na ulicy (rzecz jasna, zapominając o kostiumie kąpielowym). Tu sporo dziecięcej fantazji, bo przecież dla dziecka nie ma rzeczy niemożliwych.

Wracając do nonsensu z Portugalii, miłą niespodzianką był polski akcent. Ba, akcent to skromnie powiedziane. Jedna z okładek bowiem jest fragmentem sesji autorstwa Dominiki Witos, sesja zresztą ukazała się w tym numerze. Co ciekawe, stylizacje składają się nie tylko z projektów rozwijających się polskich projektantek, lecz również elementów vintage (stylistka sesji, Patrycja Dziewit, prowadzi w Krakowie second hand o wdzięcznej nazwie Drugi Sort). Całość możecie obejrzeć tutaj i nawet przez moment się nie wahajcie, czy kliknąć w ten link.

Okładka nr 1:
Zdjęcie: Martina Keenan
Stylizacja: Bárbara Vélez
Modelka: Aida Blue
Fryzura: Erol Karadağ
Makijaż: Jezz Hill
Produkcja: Halle Lagatta

Okładka nr 2:
Zdjęcie: Branislav Simoncik
Stylizacja: Nelly Goncalves
Modelka: Ann-Sophie Thieme
Fryzura: Cláudio Pacheco
Makijaż: Elodie Fiuza
Produkcja: Snowberry Production

Okładka nr 3:
Zdjęcie: Dominika Witos
Stylizacja: Patrycja Dziewit
Modelka: Fryderyka
Makijaż: Kasia Filipowska

1 Comment

  • Marcelina
    Posted 31 sierpnia 2021 15:07 0Likes

    Ta sesja… Jest tak przesiąknięta polskością, że aż ciężko mi było na nią patrzeć. Te nogi w basenie. Gumki recepturki. Róże i pranie przed blokiem. Wykorzystanie szyldozy. No i piękna promocja Kultu 😁 Niesamowita robota! Należą się niskie ukłony i grokie brawa dla całego zespołu ❤❤❤❤

Leave a Reply

Najlepsze wiadomości ze świata mody

Nie wysyłam spamu