Diarte

To się już raczej nie zmieni. Uwielbiam odkrywać marki niepopularne albo popularne gdzieś daleko poza Polską. Taki maleńki, nieszkodliwy snobizm, gdy wiem, że nawet starym branżowym wyjadaczom ciężko zidentyfikować mój piękny ciuch. Czy w 2022 roku jeszcze wypada mieć takie snobizmy? Uznajmy, że o ile nikogo nimi nie krzywdzimy, to czemu nie?

Bardzo mi w tym pomagają takie miejsca jak Blask Store na przykład. To butik skupiony na komforcie i zdrowych przyjemnościach. Znajdziemy w nim naturalne kosmetyki, przepiękne maty do jogi oraz szereg wygodnych ubrań, zarówno do ćwiczeń, jak i codziennych aktywności, choćby przed telewizorem z nowym sezonem „Stranger Things” (nie, jeszcze nie widziałam, proszę mi nic nie zdradzać). W założonym przez matkę i córkę butiku, który mieści się w Warszawie na Mysiej 3 (oraz online) co i rusz odnajduję coś, czego nie znam i co zachwyca.

Ostatnio trafiłam na hiszpańską markę Diarte. Jakież to jest dobre! Wszystko obraca się wokół dzianiny, delikatnej, miękkiej, dzianej niesztampowo i lokalnie, bo wszystkie produkty powstają na miejscu, w Madrycie lub dosłownie kilka kilometrów od jego granic. Marka istnieje od 2010 roku, dziś dostępna w sklepach na całym świecie, również w Nowej Zelandii czy Japonii. Jakkolwiek banalnie by to nie brzmiało, fasony są ponadczasowe. Nie da się ich przypisać do żadnego konkretnego trendu, a jednocześnie będą współgrać ze wszystkim, co na czasie (weźmy choćby zabawny mikrotrend „coastal grandma” czy lekko zaprzeszły, choć wciąż nęcący „athleisure”). Swetry, topy czy spódnice układają się swobodnie na ciele, jak to dzianina, w wersji obcisłej świetnie dopasowują do sylwetki, a w opcji luźniejszej zachwycają fakturą, np. szachownicy czy nieregularnych ściągaczowych prążków. Bestsellerem okazuje się kombinezon na grubych ramiączkach, zapotrzebowanie nie maleje. Mnie urzekł odcień szałwii na egipskiej bawełnie, w szczególności szeroki sweter polo i krótki top. Niepozorne elementy, które załatwiają człowiekowi garderobę na cały sezon letni, a w towarzystwie cieplejszych warstw, również sezony kolejne. Jak na Hiszpanię, marka jest wyjątkowo stonowana. Lato w Diarte to wspomniana szałwia, biel lodów śmietankowych, beż i głęboka czerń.

Polecam śledzić Blask i ich wybory, bo tu nie ma przypadków. Widać doskonale, że właścicielki najpierw muszą się w marce zakochać. Jest to strategia niezwykle mi bliska, może dlatego sama zakochałam się w ich projekcie od pierwszego wejrzenia.

Zdjęcia: materiały prasowe

Leave a Reply

Najlepsze wiadomości ze świata mody

Nie wysyłam spamu