Berenika Czarnota: Season 16

Szydełkowy kapelusik – główny bohater najnowszej, letniej kolekcji Bereniki Czarnoty – niesie w sobie moc iście magiczną. Wszak to drobiazg, dodatek, jedna nieduża rzecz, która jest w stanie nadać ton najróżniejszym stylizacjom. Ton radosny, wakacyjny, beztroski, nawet w pędzącej bez wytchnienia miejskiej codzienności. Pomysł na stworzenie tych letnich kompozycji narodził się w Biarritz, gdzie projektantka miała okazję obserwować codzienny styl kobiet. Nakrycie głowy zdawało się być nieodzowne: kapelusze czy chustki uzupełniały proste, klasycznie francuskie, niezobowiązujące zestawy.

W ręcznie dzierganych propozycjach przeplatają się wątki dalszej i bliższej przeszłości: od uroczych lat sześćdziesiątych, gdy tego rodzaju kapelusiki miały swój złoty czas, przed lata siedemdziesiąte – tu ukłon w stronę metody tie dye, którą projektantka ozdabia bawełniane torby różnej wielkości i obszerne t-shirty, aż po, wydawałoby się, niedawne echa Y2K. Do wyboru trzy modele kapeluszy w różnych wersjach kolorystycznych. Biarritz – najbardziej fantazyjny, w bogatej palecie barw łączącej z sobie róż, błękit i czerwień czy zieleń brąz i pomarańcz, a także w stonowanym mariażu czerni i bieli. Yoga – ażurowy, delikatny, z maleńkim falistym rondem. I Mondrian – geometryczny, reinterpretujący słynne dzieło sztuki. Całość uzupełniają wspomniane farbowane torebki i koszulki oraz szydełkowe worki zdobione frędzlami i pomponami – to luźna wariacja na temat kolumbijskich toreb Wayyu.

Zdjęcia letniej kampanii wykonała Olga Urbanek, polska fotografka, podobnie jak Berenika, mieszkająca na co dzień w Berlinie. I właśnie Berlin posłużył za tło, choć w odsłonie zdecydowanie bardziej południowej niż wschodniej. Przez długi czas poszukiwałyśmy odpowiednich lokalizacji, które oddawałyby wakacyjny charakter kolekcji, niekoniecznie kojarząc się bezpośrednio z Berlinem. Równie istotna była gra światła i sposób, w jaki padało ono o różnych porach dnia. Sesja odbyła się także w jednej z berlińskich pralni, gdzie ogromne czerwone pralki stanowiły przewrotne tło dla fotografii. Pomimo tego, że dzianiny, zwłaszcza te wykonane na szydełku, zawsze pierzemy ręcznie, wybór pralni jako miejsca sesji dodał oryginalności i kontrastu – mówi projektantka. Kontrasty, światłocienie, kontekst – to wszystko urokliwie igra ze stereotypami, czy to berlińskimi, czy dziewiarskimi, bo po raz kolejny Berenika Czarnota udowadnia, że w rękodziele nie ma granic wyobraźni.

Zdjęcia: Olga Urbanek
Stylizacje: Berenika Czarnota
Modelka: Helene G at Girls Club Management Berlin
Asystentka fotografki: Paula Lindholm

A poniżej niespodzianka: analogowe zdjęcia wykonane przez Berenikę podczas realizacji letniej kampanii. Udostępnione dziś specjalnie dla Harel – bardzo dziękuję w imieniu swoim oraz Czytelniczek i Czytelników.

Fot. Berenika Czarnota

Leave a Reply