MINOU Cashmere: zimowa opowieść

Na początek ostrzeżenie: jeśli raz spróbujesz dobrej jakości kaszmiru, nie będziesz chciała powracać do żadnych półśrodków. Tak miałam wiele lat temu, gdy poznałam Natalię Rochacką, twórczynię marki MINOU Cashmere, która wówczas skupiała się na ofercie kolorowych kaszmirowych szali. I to tych naprawdę kaszmirowych w czasach dość trudnych, gdy mianem kaszmiru określało się na wpół legalnie rodzaj tkackiego splotu lub wręcz… chwyt. Wszelkie „cashmere like” czy „cashmere touch” były na porządku dziennym, skutecznie psując rynek. Kto nie skusił się podczas wyjazdu gdzieś na południe Europy nawet i nie przywiózł kawałka materiału z metką „pashmina”, niech do dziś cieszy się własnym szczęściem. O swoich przygodach napisałam już lata temu w tym tekście, gdy Natalia postanowiła podzielić się swoją szeroką wiedzą, o co z rzeczonym kaszmirem w ogóle chodzi. Odsyłam do niego nieustająco, bo nic się od tamtej pory nie zmieniło.

A dziś jesienno zimowa odsłona MINOU Cashmere, od pewnego czasu już nie tylko w formie szali różnej grubości i nie tylko tkanin, lecz przede wszystkim dzianin: od swetrów po czapki, szaliki czy rękawiczki. Kłaniają się nowe modele, jaj długi sweter doskonały do noszenia w roli lekkiego płaszcza, pudełkowy kardigan z dekoltem V i kieszeniami, pierwsze w historii marki spodnie, a także uzupełniona w odcienie lawendy czy błękitu paleta kolorystyczna. Stylizacje autorstwa Karoliny Limbach ośmielają do łączenia wielu elementów w tych samych barwach: sweter plus obszerny szalik to swobodna odpowiedź na mocny trend utrzymujący się już od zeszłej zimy na okrycia wierzchnie łączone z szalami z tego samego materiału (zaczęło się od viralowej kurtki Toteme, w ślad poszły m.in. The Garment, COS czy Zara). Nie żegnamy szarości, wręcz przeciwnie. Kolor kolorem, ale to szary sweter w tym sezonie znajduje się na podium. Czyżby robota Prady? Nie przeczę. Pozornie najprostsze szare swetry przewijają się w jej kolekcjach od lat, a gdy do marki dołączył Raf Simons, stały się praktycznie nieodłączne. Nudy nie ma, bo zyskały towarzystwo elementów rodem z haute couture. Tym samym przemycam taką drobną sugestię, by nie obawiać się dzianinowej szarości podczas najbliższych tygodni. Połączona z cekinami, lureksem, koronkami, haftami – niepotrzebne skreślić – pozwoli przetrwać zimę (oraz wszelkie „śledziki”) w najlepszym stylu.

Zdjęcia: Borys Synak
Stylizacja: Karolina Limbach
Modelka: Bree Naumowicz
Makijaż: Iza Kućmierowska
Asystent fotografa: Aleksander Balcerek
Asystentka stylistki: Sandra Kolompar

Leave a Reply