Rokh x H&M

Kim jest Rokh Hwang? To koreański projektant z sukcesem kultywujący estetykę praktycznej dekonstrukcji. Znajome są to tekstylne treści, szczególnie pośród japońskich twórców, od Rei Kawakubo zaczynając, na Chitose Abe kończąc, znajdując między nimi jeszcze wiele innych nazwisk. Hwang, podobnie jak Rejina Pyo (kolejne nazwisko do kolekcji), urodził się w Korei Południowej, a do zawodu projektanta przygotowywał w londyńskiej Central Saint Martins. Doświadczenie zdobywał m.in. w Céline (gdzie spędził trzy lata pod czujnym okiem Phoebe Philo), Chloé i Louis Vuitton, by w 2016 założyć własną markę, której użyczył swoje nazwisko. I od razu ciekawostka: w pierwszym lookbooku Rokh wystąpiły dwie polskie modelki: Maria Loks i Klementyna Dmowska (zdjęcia możecie obejrzeć tutaj). Już wtedy było widać dużą chęć projektanta, by najprostsze, klasyczne rzeczy przyjemnie komplikować. Wpływ trzech lat w towarzystwie Philo? Widoczny z stopniu nienarzucającym się, porządkujący pewne zagadnienia – to na pewno.

Osiem lat po samodzielnym debiucie Rokh Hwang łączy siły z marką H&M. Nie ma przypadków, drodzy Państwo, to, że szwedzki gigant stawia na projektanta będącego na rynku od niecałej dekady, sporo mówi o czasach, w których się znajdujemy. Bo zaczęło się od Karla Lagerfelda, bagatela, dwadzieścia lat temu. Bynajmniej nie miał on za sobą ośmiu lat doświadczenia. Lub raczej: miał ich znacznie więcej niż osiem. Pośród zaproszonych do współpracy znajdowali się w kolejnych sezonach Roberto Cavalli, Sonia Rykiel czy Comme des Garcons, czyli raczej klasycy niż, nie bójmy się określenia, świeża krew. Nie to, że Rokh jest marką niszową, z pewnością jednak nie krzyczy głośno swoim logo i nie zaspokaja dość podstawowych aspiracji. To marka z gatunku IYKYK (if you know you know), rozpoznawalna wśród wielbicielek mody nieopatrzonej, ciut bardziej wymagającej, lecz wciąż cieszącej oko.

Zresztą same zobaczcie, co dzieje się poniżej. Naocznie będzie można sprawdzić 18 kwietnia, bo wtedy kolekcja trafi do sprzedaży.

Leave a Reply