Cheeky Monkey: Tierra del Fuego

Cheeky Monkey powraca w wydaniu surowym i zmysłowym jednocześnie. Tytuł kolekcji nieprzypadkowy, Tierra del Fuego, czyli Ziemia Ognista, to archipelag dość oszczędny wizualnie, acz fascynujący, daleki od typowo wakacyjnych skojarzeń, raczej wymagający i – mówiąc najprościej – na samym końcu świata. Nie da się tu ominąć tematu żywiołów, które marce towarzyszą od samego początku. Tym razem wygrywają ogień i ziemia, stanowiąc inspirację dla ubrań stworzonych z myślą o wodzie i wietrze – jak mówią twórczynie marki. W zeszłym roku postanowiły poszerzyć ofertę o kostiumy kąpielowe, co spotkało się z dużym entuzjazmem. Obecne lato jest więc kontynuacją tego pomysłu, ECONYL® skrojony został w jedno lub dwuczęściowe formy, niekiedy asymetryczne, dające komfort brzuchowi dzięki wysokiemu zabudowaniu, solidnie też okalające piersi. Wycięcia sprytnie odsłaniają sporo ciała, a dzięki wspomnianej asymetrii pozostają bezpiecznie na miejscu (komu fale zmyły część stroju kąpielowego, ten wie, co mam na myśli). Do kostiumów przyjemne zestawy z szortami lub długimi spodniami na gumce i luźnymi koszulami z szerokim rękawem krótszym lub dłuższym. To już znak rozpoznawczy marki, bo te niezobowiązujące koszule towarzyszą jej bodaj od początku. Wersje na lato 2024 powstały w odcieniu ciemnej zieleni, uszyte z tencelu, uzupełnione w kokosowe guziki (to również element od początku w Cheeky Monkey obecny).

Spoglądam na poniższe zdjęcia i przypominam sobie stylowe kategorie, które tworzy bezkonkurencyjna Allison Bornstein, osobista stylistka, autorka książki „Wear It Well”. Potrafi ona fenomenalnie nazywać zbiory pewnych zjawisk, estetyk czy po prostu fasonów, by następnie zachęcać nas do samodzielnego rozbudowywania tychże. Estetyki czy mikrotrendy to są według niej historie czysto marketingowe, natomiast niedawno przybyła z określeniem „Chic Desert Aunt” i kolekcja Cheeky Monkey wpisuje się w jej pomysł idealnie. Polskie tłumaczenie brzmi dość osobliwie („szykowna pustynna ciocia”?), więc wizualne przykłady są jak najbardziej wskazane (tu link do oryginalnego wideo Allison). W skrócie: chodzi o elegancję przełamaną wakacjami, czyli tą pustynią czy plażą, jak kto woli. Bo to jest ta fajna ciocia, z którą można, jak to się niegdyś mówiło, konie kraść. Mamy więc proste fasony, sporo naturalnych odcieni, nie zapominamy jednak o odpowiednich „przyprawach”. W przypadku poniższej sesji przyprawą jest asymetria na przykład. Gdyby dodać odrobinę biżuterii, na przykład szlachetnych kamieni, ale na rzemykach, zobaczyłybyśmy dokładnie to, o czym Allison opowiada. Podsumowując: odliczamy dni do urlopu!

Fot. Anna Zyskowska
Modelka: Wendy Ramassamy
Wizaż: Michał Karbowski

Leave a Reply