Znad letniego morza i przyhotelowego basenu trafiamy prosto do dziewczęcego pokoju, bo oto nowa kolekcja marki GOA Studio, o debiucie której pisałam w czerwcu ubiegłego roku. I być może to właśnie z tamtych wakacji przywiezione zostały muszelki, jeden z motywów towarzyszących Muy Frágil. Drugim są blade pastelowe kwiaty przywodzące na myśl wzory na zasłonach czy lekko połyskującej tapecie. Sporo tu nostalgii, widać i w mglistych, analogowych (mniemam) ujęciach autorstwa Borysa Synaka, i w kontrolowanym kiczu, który zawsze choć w minimalnym stopniu dziewczęcość urozmaica. Satyna, koronki, falbanki, faliste brzegi zarówno mankietów czy kołnierzyków, jak i dresowych ściągaczy – tym razem jeśli gdzieś jest miejsce, które można ozdobić, będzie to zrobione.
Widzę tu spory potencjał kostiumowy, gdyby to dziś Sofia Coppola produkowała „Przekleństwa niewinności”. Współczesne siostry Lisbon nie pogardziłyby taką garderobą, jestem przekonana. Zresztą całkiem niezależnie od mojej świadomości już na widok zapowiedzi tej kolekcji, w głowie usłyszałam frazy piosenki „Playground Love”.
„Muy Frágil to balans między snem a strukturą, niewinnością a kontrolą. Jak kartka z delfinem włożona między dokumenty w biurku. Jak wspomnienie pierwszej miłości w świecie, który wymaga twardej skóry” – pisze Małgosia Wójcicka, projektantka marki. I faktycznie, bierze na warsztat „dorosłe” koszule, by dołączyć do nich szeroką falbanę – bombkę albo pofalowany krawat. Prostym t-shirtom naszywa na wysokości piersi koronkowe serca, a bluzom dresowym zaraz pod dekoltem wycina łezkę. Dziewczęcość na własnych zasadach – tak bym to ujęła.








Fotograf: Borys Synak
Asystent fotografa: Mateusz Skraba
Stylizacja: Zuzanna Wodarska
Asystentka stylistki: Aleksandra Szymańska
Modelka 1: Julia
Modelka 2: Marzena
MUA: Aga Wilk
Set design: Szczepan Rączkowski
