Spotykamy się przy okazji wystawy „Queer Icons” w warszawskim QueerMuzeum. W rozmowie towarzyszą nam stroje Eltona Johna, Freddiego Mercurego czy Harveya Milka. Jeśli dotykać – to tylko w specjalnych rękawiczkach. A jeśli o nich słuchać, to najlepiej w opowieściach Tracey Panek, archiwistki marki Levi’s, partnera wystawy. Pracą w archiwum marki (stworzonym w 1989 roku przez Boba Haasa, byłego dyrektora generalnego) zajęła się ponad dziesięć lat temu. Dobrze wiemy, że ostatnia dekada to ogrom zmian, szczególnie technologicznych, ze sztuczną inteligencją na czele. Jak prowadzi się takie archiwum? Co wpływ na na decyzję umieszczeniu danego projektu w zbiorach? Jak pozyskuje się historyczne obiekty? I wreszcie: czy w czeluściach przeszłości jest miejsce dla AI? Zapraszam Was do naszej rozmowy.
Co sprawiło, że zdecydowałaś się specjalizować właśnie w archiwizacji mody?
Mam tytuł magistra historii. Zawsze kochałam opowieści. Wyemigrowaliśmy z Nowej Zelandii, gdy byłam bardzo mała i to właśnie opowieści były sposobem mojej mamy na utrzymanie więzi z naszym dziedzictwem. Moja mama była też krawcową. Uczyła się w szkole projektowania i szyła większość naszych ubrań. Mam czworo rodzeństwa i wszyscy nosiliśmy stroje zrobione przez nią do kościoła i do szkoły, a potem nauczyła mnie szyć. Gdy w liceum zapragnęłam mieć ubrania ze sklepu, dostałam moje pierwsze Levi’sy 501. Od tamtej pory nosiłam je cały czas. Więc moja pasja do historii – a myślę, że także do mody – zaczęła się dzięki mamie.
Jakie są najważniejsze kryteria, które decydują o tym, że dany element trafia do archiwum Levi’s?
Powodów może być wiele. Czasem chcemy uzupełnić lukę w naszych zbiorach. Czasem to ubranie, które nosiła znana osoba. Niektóre decyzje są też zależne od ceny – czy możemy sobie na to pozwolić. Czasami nie – ktoś nas przelicytuje. Ale zawsze zadajemy sobie pytanie: czy to pomoże nam opowiedzieć historię lub pokazać jakiś aspekt kultury w naszej kolekcji? To są kluczowe czynniki.


Tracey Panek, archiwistka marki Levi’s; strój sceniczny Eltona Johna z lat 70. Fot. Natalia Poniatowska.
Czy możesz opowiedzieć o jakimś szczególnie trudnym procesie konserwacji lub rekonstrukcji eksponatu?
W 2020 roku, na miesiąc przed otwarciem wystawy (jeszcze przed pandemią), dostaliśmy parę dżinsów Levi’s z regionu Klondike w Alasce. Były zakopane w ziemi od czasów gorączki złota z początku XX wieku. Musieliśmy je oczyścić i naprawić – udało się to zrobić na kilka tygodni przed wystawą. Innym przykładem była rocznica 150-lecia modelu 501 w 2023 roku – zidentyfikowaliśmy wtedy najstarszą parę Levi’sów z naszej kolekcji, pochodzącą z lat 1873/74 Zajęliśmy się ich konserwacją. Jeden z naszych utalentowanych projektantów, Paul Dillinger, spędził kilka tygodni w archiwum z podświetlanymi lupami, konstruując mikroskopijne szwy i tworząc „ducha” jeansów z organzy, który stabilizował oryginalny materiał z Klondike.
Mieliśmy też przypadek spodni Freddiego Mercury’ego – kupiliśmy je od Sotheby’s w Londynie na kilka tygodni przed otwarciem wystawy w Queer Britain. Więc takie wyzwania są na porządku dziennym.


Fragment wystawy „Queer Icons”. Strój Freddiego Mercury’ego, z lewej dżinsy z kolekcji Andy Warhol z 2006 roku, fot. Natalia Poniatowska
Czy archiwizujecie wszystkie modele z bieżących kolekcji?
Nie przechowujemy wszystkiego, co współczesne, ale staramy się zachować najważniejsze rzeczy, np. nasze współprace.
Jak decydujecie, co będzie ważne za 10 lub 20 lat?
Nazwałabym to edukowanym zgadywaniem – ale zwykle kierujemy się tym, co jest interesujące, co chcemy udokumentować – to pomaga podjąć decyzję, co zachować.
Jak zorganizowane jest wasze archiwum?
Zaczęłam pracę w 2014 roku, kiedy pojawiła się nasza pierwsza kolekcja Levi’s Pride. Zostałam zatrudniona, by wprowadzić archiwum w XXI wiek przy pomocy nowych technologii. Wcześniej wszystko było dokumentowane ręcznie, w segregatorach na półkach. W pierwszym roku pracy zorganizowaliśmy miesięczną sesję zdjęciową, podczas której sfotografowaliśmy wszystko, co mieliśmy na miejscu – wszystkie rzeczy vintage. Zeskanowaliśmy też nasze katalogi, listy, zdjęcia – i na tej podstawie stworzyliśmy narzędzie cyfrowe – Virtual Vault („Wirtualny Skarbiec”). Mamy fizyczne muzeum Vault, gdzie wystawiamy eksponaty, a wersja cyfrowa to narzędzie do przeglądania kolekcji online.
Czy można je obejrzeć?
Wirtualny Skarbiec jest dostępny na życzenie – mogę się nim podzielić. Udostępniamy go badaczom akademickim i muzeom. Mamy tam około 170 000 obiektów cyfrowych.
Pewnie potrzebujecie metadanych i słów kluczowych.
Tak, ale eksperymentujemy z AI – by pomogło nam w rozpoznawaniu elementów i dodawaniu metadanych. Współpracujemy z uniwersytetem w Georgii, by testować AI jako wsparcie – bo pracujemy tylko we dwie osoby.
Czasem trudno zdecydować, jakie metadane dodać. Pracuję z metadanymi muzycznymi, wiem, jakie to subiektywne.
Zgadza się. AI dobrze radzi sobie z opisem graficznym, ale subtelności czasem mu umykają. Np. kilka tygodni temu odwiedziłam miasto widmo, które znalazło nit i widniało na nim logo Levi Strauss & Co (LS&Co.) Wiedzieliśmy, że to nit od Levi’sów, ale właściciel miasta zapytał, z jakiego ubrania pochodzi i z jakiego okresu. Chcielibyśmy mieć system, który analizując obraz, potrafi znaleźć odpowiedź w naszym archiwum.
A czy projektanci marki korzystają z archiwów?
Zdecydowanie. Projektanci to najwięksi użytkownicy archiwum. Mają dostęp do Wirtualnego Skarbca. Jeśli pracują nad projektem, zaczynają od narzędzia cyfrowego, a potem proszą o możliwość zobaczenia oryginału. Nic nie powstaje „od zera” – wszystko ma źródło w archiwum. Może to być najstarsza para Levi’sów, może charakterystyczne przeszycie kieszeni. Robimy też repliki – to linia Levi’s Vintage Clothing. W zeszłym roku kilka rzeczy z kolekcji Pride to były reprodukcje – np. złota kamizelka z denimu inspirowana metaliczną kamizelką z lat 60. Dużo inspiracji rodeo wzięliśmy z archiwum. Praca nad tym była bardzo przyjemna.
Jak zdobywacie obiekty do swoich zbiorów?
Na wiele sposobów – aukcje, sklepy vintage (choć mam mało czasu na przeszukiwanie ich). Czasem dostaję wskazówki od ludzi – nawet z mediów społecznościowych. Na początku nie byłam aktywna online, bo było za dużo zapytań. Ale zaczęłam odpowiadać i dzięki temu ludzie dzielili się historiami – wtedy mogłam zapytać, czy chcą przekazać dany przedmiot do archiwum. W ten sposób otrzymaliśmy kilka darowizn.
Czy to możliwe? Moi rodzice mają skórzaną kurtkę Levi’s z lat 70., którą tata przywiózł z USA. Może zechcą ją oddać?
Tak, jak najbardziej. Jeśli coś przekazujecie, zapisujemy pochodzenie – np. imię ojca i miejsce, skąd pochodzi. Zbieramy też historie – zdjęcia, nagrania głosowe. To nasz sposób na zachowanie nie tylko ubrań, ale też opowieści o nich.
Porozmawiam z nimi, może się uda.
Właśnie w ten sposób zdobywamy rzeczy. I wiesz co? Nie mamy zbyt wielu przedmiotów z Polski.
I ostatnie pytanie – jak myślisz: jak będzie wyglądać praca archiwisty za 50 lat? Czy ubrania będą tak cenne jak dziś?
Myślę, że ubrania to rzeczy bardzo osobiste. Zawsze będą sposobem opowiadania historii społecznych. Pytanie tylko – czy przetrwają? Levi’sy były tworzone, by przetrwać. Mamy egzemplarze z lat 70. XIX wieku – to świadczy o ich jakości i trwałości. Więc moim zdaniem – to, czy dzisiejsze ubrania przetrwają 50 lat – to duży znak zapytania.I dlatego wciąż stawiamy na jakość.






Fot. Natalia Poniatowska
Wystawę „Queer Icons” można oglądać w Warszawie w QueerMuzeum do końca czerwca 2025
pod adresem:
Marszałkowska 83, 00-683 Warszawa
Godziny otwarcia podczas trwania wystawy:
wtorki, czwartki, piątki 16.00-20.00, soboty i niedziele – 12.00-16.00
Wstęp na wystawę jest darmowy.
