COS. New Perspectives. Jesień 2020.

COS. New Perspectives. Jesień 2020.

Czy ja coś ostatnio mówiłam o markach, które są bardziej modne niż same trendy? Kto nie słuchał podcastu, zapraszam serdecznie, tymczasem na fali niedawnych przemyśleń, dla swoistego potwierdzenia mej śmiałej tezy, jesienna kolekcja COS. Tak, to swego czasu była taka marka, którą kupowałam w ciemno, zwłaszcza gdy nie miała sklepów w Polsce. Tu Allegro, tam jakieś pokątne sprowadzane resztki kolekcji…

COS. Elektrownia Powiśle.

COS. Elektrownia Powiśle.

Wymieńcie miasto, a ja opowiem Wam, jak wygląda lokalny COS. Tak, tak, zamiast stać w kolejkach do muzeów i poznawać miejsca nieodkryte, pierwszą pinezkę w Google Maps upuszczam tam, gdzie COS się mieści. No dobrze, może jednak ciut przesadzam, chciałam jednak nakreślić pewien stan, który towarzyszy mi od pierwszej chwili, gdy markę poznałam. Po prostu muszę ją odwiedzić, nawet jeśli…

COS Active

COS Active

I tak spełniło się moje marzenie. Powstała wreszcie odzież sportowa, którą mam ochotę kupić nie tylko dlatego, że muszę w czymś ćwiczyć, lecz także dlatego, że mi się podoba. Po prostu. Marudna byłam w tej kwestii niemożebnie, wkurzały mnie znaczki, paski, logo i dziwne wzorki. Z kolei gdy trafiłam już na coś czarnego, standardowo narzekałam, że chciałabym kolor. Kolorowe nie satysfakcjonowały.…

COS. Biały T-shirt

COS. Biały T-shirt

Chyba tylko Skandynawia tak potrafi. Bo co można wymyślić w temacie, w którym naprawdę wszystko już było? Szwedzka marka COS znów sięga do klasyki. Po wariacjach na temat białej koszuli czy architektury Bauhausu przyszedł czas na stary dobry biały t-shirt. Dziś do sklepów trafia kapsułowa kolekcja koszulek z bawełny organicznej. Niby nic, a jednak… Modeli jest siedem: cztery dla kobiet i trzy…

COS. Wiosna.

COS. Wiosna.

Porządkując ten blog przy okazji jego nowej odsłony, znalazłam tyle archiwalnych wpisów o COSie, że nie mam już żadnych wątpliwości. Nawet jeśli wciąż się łudzę, jest on moją ulubioną marką. Miewał różne okresy, bardziej i mniej awangardowe. Bywało, że lookbooki przedstawiały tak zdeformowane sylwetki, że mało kto miał potem ochotę iść do sklepu. Przez lata sama się jednak nauczyłam, że zawsze…

COS. Archive Editions.

COS. Archive Editions.

Pamiętacie moment, w którym po raz pierwszy napisałam tu o marce COS? To była wzmianka ledwie, ale wywołała lawinę miłości, a nawet zaowocowała w znajomości, które trwają do dziś. Niedługo potem miałam okazję po raz pierwszy sklep odwiedzić i od tamtej pory do dziś pozostaje jednym z moich ulubionych. Mimo przynależności do grupy H&M, która – jak wszyscy wiemy –…

Sto lat!

Sto lat!

Gdyby ktoś mi powiedział, że COS ma już dziesięć lat… Przecież ledwo co go odkryłam i z zapartym tchem śledziłam wszelkie na jego temat nowinki, zbierając zdjęcia z pokazów (tak! pokazów!) w specjalnym folderze, wzdychając do reklam (tak! reklam!) w zagranicznych magazynach i wreszcie odliczając dni do pierwszej wizyty w berlińskiej filii. Tymczasem dokładnie szesnastego marca marka obchodziła dziesiąte urodziny.…

COS COS COS

COS COS COS

Sporo osób mi mówi, że zanim zaczęli mnie wiązać z polskimi markami, kojarzyłam im się z COSem. Czy to dziwne? Ani trochę. Miłość wystartowała natychmiast, od dość lakonicznej informacji prasowej o nowym graczu na rynku marek sieciowych, zwanym przez długi czas „młodszą siostrą H&M”. Collection of Style, bo te słowa kryją się pod trzyliterowym skrótem, miała być odpowiedzią na ambitniejsze…

Retro – Futuro

Retro – Futuro

To w naszych czasach ewenement, by mówić, że coś jest w stylu danej firmy odzieżowej. Uchowało się dosłownie kilka marek ze średniej i niższej półki, które wciąż pozostają charakterystyczne. W tym oczywiście mój ukochany COS, na który wcale nie spoglądam aż tak bezkrytycznie, jak mogłoby się wydawać. Owszem, jest niedościgniony i zawsze krok przed innymi, ale czasem zastanawiam się, czy…

COS jesienny

COS jesienny

Zapewniam, to tylko pozory, jesienna odsłona COS wcale nie jest tak ponura, jaka mogłaby się wydawać po spojrzeniu na poniższe zdjęcia. Wprawdzie paleta barw, która trafiła do materiałów prasowych znajduje się niebezpiecznie blisko ziemi (ewentualnie chmurnego listopadowego nieba lub mroźnej grudniowej nocy), ale wierzcie mi na słowo, miejsca na szaleństwo zostało całkiem sporo. Co zresztą widać po kroju co poniektórych…