Festiwal Przemiany 2024

Z czego zbudujemy przyszłość? Z rybiej łuski? Z kapusty? A może z korzeni? Czy będziemy nosić ubrania farbowane… zużytymi ubraniami? Może wyhodujemy sobie buty? A wszystko schowamy do szafy stworzonej z odpadów spożywczych. Po części to już stan faktyczny, po części wciąż jeszcze eksperyment, z pewnością jednak uczymy się coraz lepiej wykorzystywać to, co wokół. A w szczególności takie elementy, które jeszcze do niedawna określaliśmy mianem odpadów i nie zastanawialiśmy się nad ich przyszłym losem. 

W miniony weekend już po raz czternasty w Centrum Nauki Kopernik odbył się Festiwal Przemiany, tym razem motywem przewodnim były nowoczesne tworzywa. Dziś może wciąż jeszcze budzące zdziwienie, lecz zapewne w niedalekiej przyszłości – nasza codzienność. To wersja optymistyczna, o ile wcześniej nie zaklei nas na dobre mikroplastik. Świadomość konsumencka na szczęście wciąż rośnie, a takie inicjatywy jak Festiwal Przemiany w przystępny sposób zaznajamiają nas z tematem. 

Tworzywa jak mało która dziedzina łączą wiele skrajnych światów. Nauka spotyka się z dizajnem, a sztuka – z nowymi technologiami. To coraz bardziej śmiałe rozwiązania z surowców, o których nigdy byśmy nie pomyśleli. Tych biologicznych, występujących naturalnie oraz syntetycznych – przetwarzanych na nowo, dla zamknięcia obiegu. Zresztą podczas tegorocznej edycji miałam przyjemność poprowadzić spotkanie z dwiema ekspertkami – właśnie na temat cyrkularności. Z Eweliną Antonowicz i Moniką Surowiec skupiłyśmy się na modzie, w jej zrównoważonej wersji oraz tej o nadmiernej prędkości, często bezrefleksyjnej i zatajającej istotne informacje, choćby o pochodzeniu surowców. Choć według danych prezentowanych na wcześniejszym panelu, z udziałem dr hab. Joanny Kulczyckiej oraz Tomasza Ciamulskiego, tylko 10% społeczeństwa w miarę dobrze orientuje się w temacie zrównoważonej produkcji, odpowiednia legislacja wdrażana właśnie w Unii Europejskiej, skłoni marki do lepszego (i bardziej transparentnego) zarządzania surowcami. A co za tym idzie, konsumenci i konsumentki będą coraz lepiej w tej kwestii wyedukowani. 

„Nadmiar bierze się z braku” – stwierdziła podczas naszego spotkania Ewelina Antonowicz, prezeska polskiego oddziału międzynarodowej organizacji Fashion Revolution i współzałożycielka Sustainable Fashion Institute. I wciąż, mam wrażenie, ten brak próbujemy sobie rekompensować, podczas gdy nadmiar wysypuje nam się czy to dosłownie, z górnej półki w szafie, prosto na głowę, czy gdzieś może poza zasięgiem wzroku, na przykład na przykrytej warstwą ubrań pustyni Atacama. Nie trzeba go widzieć, żeby doświadczać zmian, jakie nadmiar nam funduje. Potrzeba matką wynalazków, stwierdzenie oczywiste, lecz jakże w naszych czasach zasadne. Stąd i prace nad nowymi materiałami w modzie – takimi, które pomogą przetwarzać te, które już istnieją. I nie tylko w modzie, bo podczas tegorocznej edycji festiwalu mogliśmy poznać np. ekstremalnie trwałe, odporne na ogień czy promieniowanie stopy metali (tu efekty prac dr Stefana Szyniszewskiego oraz dr inż. Jana Wróbla), nanowłókna inspirowane strukturą włosa niedźwiedzia polarnego i pióra pingwina (prof. Urszula Stachewicz) czy hydrożel z alg morskich (tu projektant Karol Murlak). 

Festiwal Przemiany to spotkania, debaty oraz wystawy, tym razem miały okazję zaprezentować się banki materiałów: Future Material Lab z Jan van Eyck Academie oraz Wise Habit of Sustainable Materials. Pierwszy stanowi archiwum ekologicznych i nietoksycznych surowców, powstających zarówno w nowych technologiach, jak i za pomocą tradycyjnego rzemiosła. Drugi skupia się na nowoczesnych materiałach budowlanych, a także tych do produkcji mebli czy wykańczania wnętrz, w większości powstałych z recyklingu (np. Z rozbiórek) lub pochodzenia biologicznego (grzybnia – temu surowcowi w ogóle warto się przyglądać, być może za jakiś czas będziemy mu jeszcze bardziej wdzięczni za istnienie). Obserwowanie innowacji prezentowanych i omawianych podczas festiwalu skłania do refleksji, że nie ma rzeczy oderwanych i odosobnionych od reszty. W jednej części świata może powstać materiał z myślą o czymś zupełnie innym, by w drugiej przydać się chociażby w paryskim atelier znanego projektanta. 

W branży mody taką osobą, która od dawna śledzi i stosuje nowe technologie, jest Stella McCartney. Taka ciekawostka na przykład: gdy podjęła współpracę z marką H&M, już niemal 20 lat temu, bo w 2005 roku, mocno naciskała, by zastosowane materiały były naturalne i organiczne. Temat był tak niepopularny, że chyba żadne medium go nie podjęło. Dziś McCartney w swoich kolekcjach wykorzystuje wodorosty i grzyby, szczególnie Mylo, skóropodobny materiał wykonany ze wspomnianej wcześniej grzybni, a także Spiber, włókno proteinowe inspirowane strukturą sieci pająka. Tak jak dwadzieścia lat temu przecierała innym ścieżki, wybierając materiały zrównoważone, tak i dziś daje przykład, by spoglądać dalej i sięgać po nieoczywiste. I do tego też zachęca Centrum Nauki Kopernik, otwierając się na nowe, choćby wygospodarowując w naukowej dyskusji miejsce dla mody. 

Leave a Reply