Northern Soul – zapomniana historia

Dawno dawno temu w dalekiej północnej Anglii całkiem zwyczajni ludzie powracali każdego dnia do domu z całkiem zwyczajnej pracy, by wieczorem przyodziać najlepsze ubrania i bez względu na moment tygodnia spędzić całą noc tańcząc do upadłego w rytm dynamicznej soulowej muzyki. 

Fot. Adrian Lumi / Unsplash

Choć ruch Northern Soul był niezwykle silny, nigdy nie osiągnął takiej popularności, jak inne subkultury. Ba, nawet status subkultury jest wątpliwy. Być może ze względu na to, że oficjalnie nigdy nie przekroczył granic Wielkiej Brytanii. Jego początków należy poszukiwać w Manchesterze. Trudno stwierdzić z jakich konkretnie powodów nastała moda na słuchanie amerykańskiego soulu. Jednak pasjonaci nie byli zainteresowani mainstreamowymi wydawnictwami jak Motown. Poszukiwali winyli mniej popularnych zespołów, produkowanych przez mało znane wytwórnie, najczęściej w niewielkim nakładzie. Zjawisko nasiliło się na początku lat siedemdziesiątych ubiegłego stulecia. Wielbiciele soulu spotykali się w manchesterskim klubie „Twisted Wheel”, słynącym z całonocnych imprez. Narodził się nie tylko charakterystyczny styl tańca, ale też ściśle przestrzegany dress code. 

Taniec Northern Soul zawierał w sobie elementy disco, break dance, a także jazzu. Ubrania musiały być przede wszystkim wygodne (stąd luźne kroje), ale jednocześnie eleganckie. Obowiązkowe obuwie stanowiły brogsy (ang. brogues)  – sznurowane, ze zdobnymi perforacjami na czubku, często dwukolorowe. Sprawę górnej części garderoby załatwiały koszulki do gry w kręgle lub kraciaste koszule kultowej dla „northern soulowców” brytyjskiej marki Ben Sherman oraz jednorzędowe marynarki. Spodnie to przede wszystkim luźne dżinsy, ale też wełniane garniturowe koniecznie zaprasowane w kant. Do tego duże sportowe torby, a także ogromna liczba okrągłych przypinek i naszywek. Najbardziej charakterystyczna dla Northern Soul jest grafika przedstawiająca uniesioną w górę pięść – stworzona na cześć amerykańskiego ruchu Black Power. 

W połowie lat siedemdziesiątych miejsca spotkań wielbicieli soulu stały się tak popularne, że zjeżdżały do nich grupy ludzi z najodleglejszych zakątków Wielkiej Brytanii. Jeden z najbardziej znanych ówcześnie klubów, Wigan Casino, był porównywany do słynnego Club 54, choć zrzeszał raczej wielbicieli gatunku niż artystyczną śmietankę. Gigantyczne kolejki nikogo nie odstraszały, a każda impreza kończyła się słynną „3 before 8”, czyli kompilacją trzech zawsze tych samych piosenek zagranych chwilę przed ósmą rano. Były to Time Will Pass You By” (Tobi Legend), „Long After Tonight Is Over” (Jimmy Radcliffe), and „I’m On My Way”(Dean Parrish). Imprezy słynęły z jeszcze jednej rzeczy. Spożywało się na nich zaskakująco niewiele alkoholu na rzecz bardziej pobudzających używek, głównie amfetaminy. Nieoficjalnie właśnie to było przyczyną zamknięcia i Wigan Casino, i podobnych klubów. 6 grudnia 1981 roku w Wigan po raz ostatni wybrzmiały trzy pożegnalne piosenki. Dla tysięcy ludzi zakończyła się pewna epoka. 

Jednak do tej pory na całym świecie znajdziemy wielbicieli Northern Soul. Wciąż poszukują starych płyt, zachowują styl ubierania się i uczą charakterystycznego tańca. Co jakiś czas w różnych miejscach pojawiają się elementy nawiązujące do tamtych momentów. Swoisty hołd stanowi na przykład teledysk do piosenki „Familiar Feeling” grupy Moloko. Przebłyski Northern Soulu znajdziemy też na wybiegach. Najbardziej znamienną do tej pory była kolekcja Karen Walker na jesień 2011, bezpośrednio nawiązująca do słynnego klubu w Wigan. 

Warto obejrzeć: „Northern Soul – This England” – dokument z 1977 roku

Warto posłuchać: „The Northern Soul Story” (“Wigan Casino”, “The Twisted Wheel”, “The Golden Torch”, “Blackpool Mecca” – Sony-BMG Music Entertainment)

Tekst powstał w 2013 roku dla magazynu Qelement

Leave a Reply