Włoski design, rękodzielnicze inspiracje, fascynujące paralele z naturą – oto kampania najnowszej kolekcji Justyny Chrabelskiej na lato 2025. Uwieczniona w toskańskich krajobrazach gorących źródeł przez Adriannę Drzemicką, przenosi nas w sam środek wakacyjnej podróży, gdy jeszcze nie nacieszyliśmy się krajobrazami, lecz już jesteśmy zrelaksowani. Ten oddech, spokój i radość z odpoczynku, szczególnie tego aktywnego, to stałe motywy w pracy projektantki. Choć garderoba doskonała będzie na różne okazje, kwintesencją zawsze ma być luz.


Justyna Chrabelska zadebiutowała w 2005 roku i jako jedna z pierwszych polskich projektantek skupiła się na tworzeniu kolekcji „ready to wear”. Zamiast pokazów na wybiegu i szycia na miarę – propozycje na co dzień, wdzięczne w noszeniu, lekko zahaczające o trendy, lecz przede wszystkim odzwierciedlające fascynacje i potrzeby samej projektantki. Kto poszukiwał kompromisu między ubraniami gotowymi do noszenia a starannym i niebanalnym wzornictwem, doskonale mógł się odnaleźć w propozycjach Chrabelskiej. Jednocześnie proste i intrygujące, codzienne i nieszablonowe. Projektantka przecierała także szlaki w aspekcie tzw. loungewear, czyli stylowej odzieży do noszenia po domu czy kolekcji dziecięcych stanowiących odwzorowanie „dorosłych” modeli. Tworzyła je na długo przed boomem, jaki w pewnym momencie na nie nastał. Gdy wnikliwie przejrzymy jej kolekcje, odkryjemy znacznie więcej motywów, których popularność nasilała się dopiero po pewnym czasie. Przykład? Półokrągłe wycięcia na brzegach spodni czy bluzek. U niej obecne już w roku 2007, w zeszłym roku przewijały się w kolekcjach wielu młodych polskich marek. Albo neonowe akcenty na wiosnę 2010, w tym bardzo wówczas śmiałe, bo koronkowe.
Konsekwencja projektantki jest do dziś godna podziwu. Raz opracowane projekty okazywały się sezon po sezonie na tyle ponadczasowe, że powracały w kolejnych wersjach. Na przykład flagowa już bluza z falbankami na ramionach. Jej początek miał miejsce niemal dwadzieścia lat temu. Podobnie z kurtką kangurką, zaprojektowaną z potrzeby serca w czasach mocnego zainteresowania surfingiem i towarzyszącą mu estetyką.

Po kilku latach działania ze zmniejszoną intensywnością Justyna Chrabelska powraca z letnią kolekcją zainspirowaną włoskimi detalami. Spotykają się wątki architektoniczne i rękodzielnicze, bo – jak mówi sama projektantka: „Włoski design to ponadczasowa elegancja, szlachetne materiały i dopracowane detale. Zarówno w architekturze jak i w modzie. Harmonia między starożytnością i nowoczesnością. Architekturą i naturą. Elegancją i dobrą zabawą. Wyrafinowaniem i bezpretensjonalnością”. Ze swoich podróży do Włoch wspomina m.in. Burano, gdzie poznała tradycję i kunszt tworzenia słynnych koronek. Rok 2025 w modzie to koronki na każdym kroku, dla Justyny Chrabelskiej nie są jednak niczym nowym. Już kilkanaście lat temu przemycała je w swoich kolekcjach, w sposób zaskakujący, nieoczywisty.
Tym razem przybierają odcień złamanej bieli, korespondując z jasnymi skałami gorących źródeł. Z kolei błękit wody w termach Saturnia i San Filippo oddany został przez lśniący jedwabny szantung, z którego powstał m.in. minimalistyczny komplet z trapezową mini spódnicą z głębokim rozcięciem. Piaskowe lny oddawać mają beże trawertynu w Rzymie, a brązowe jedwabie i dzianiny – spalone słońcem toskańskie krajobrazy. Powracają motywy geometryczne: w asymetrycznych, trójkątnych cięciach, tak charakterystycznych dla twórczości projektantki, a także botaniczne: kształt płatków kwiatów tym razem odnajdziemy w ozdobnych wycięciach pod szyją.
Powrót Justyny Chrabelskiej jest zatem gratką zarówno dla osób, które wcześniej nie miały przyjemności, jak i dla tych, które śledziły jej poczynania od samego początku. I dziś mogą odkrywać na nowo charakterystyczne motywy jej twórczości. Jak, nie chwaląc się zbytnio, autorka tekstu. Radość wielka!

