Lubi nieoczekiwane połączenia, niekomercyjny charakter Kopenhagi, kawę wypitą bez pośpiechu nieopodal swojego studia w Østerbro i wygodę w ubraniach, które pozornie wygodne być nie powinny. Cecilie Bahnsen to duńska projektantka mody, która mniej więcej dekadę temu zaczęła poważnie zmieniać znajomy krajobraz na wybiegach i ulicach. Zamiast aplikować ze swoimi kolekcjami do oficjalnego kalendarza haute couture, ona postanowiła wysokie krawiectwo przenieść na życie codzienne, by nie czekać ani na specjalną okazję, ani na specjalne zamowienie. Zaadaptowała w tym celu termin everyday couture i choć biorąc go dosłownie, mamy po prostu „codzienne krawiectwo”, pozostając w konwencji natychmiast łapiemy, że słowo haute pozostaje w domyśle. Zresztą nie ona jedna się o taki wybór pokusiła, zupełnie niezależnie tworzyły w podobnym czasie Molly Goddard czy Simone Rocha. Zdobienia, marszczenia, falbanki, tiule i delikatne płatki kwiatów łączyły z kontrastującymi elementami codzienności jak wzorzyste wełniane swetry, skórzane kurtki czy buty sportowe. To był wybuch eklektyzmu, bez dosłowności, za to pełnego zabawy i zaskoczeń. Nie bez powodu tak doskonale przyjął się styl skandynawski, choć tu warto dodać, że bardziej mówimy o sztucznym tworze pojawiającym się w okolicach kopenhaskiego tygodnia mody niż faktycznym stylu północnych ulic. Z pewnością jednak obszerna i zdobna forma wskoczyła na podium i już od kilku sezonów trzyma się mocno, acz ostatnio już niekoniecznie na pierwszym miejscu.

Współpraca z UNIQLO to jedna z ostatnich rzeczy, jakiej można by się było po Cecilie Bahnsen spodziewać. Bo gdzież japoński pragmatyzm i baśniowa wyobraźnia? Szczególnie w takim dystansie, jaki można między ich światami zaobserwować. A jednak udało się, projektantka porzuciła szyfony, organzy i spektakularne kwiatowe aplikacje na rzecz klasycznej bawełnianej dzianiny oraz gniecionej tkaniny z mieszanki poliestru i bawełny. Zdobienia? Obecne, choć na tyle, na ile wybrany surowiec pozwala. Mniej zatem rzeźby, a więcej drobiazgów, jak maleńkie kwiatowe aplikacje i nieco większe kolorowe nadruki, odrobina falbanek czy drobne marszczenia łapane gumką. Powstały propozycje dla kobiet i dziewczynek, korespondujące fasonami i paletą kolorystyczną, co kusi, by skompletować sobie wspólną garderobę na letnie miesiące.
Pomysł na wspólną kolekcję narodził się już w 2019 roku podczas otwarcia pierwszego sklepu Uniqlo w Kopenhadze. Yukihiro Katsuta, Senior Executive Officer w Fast Retailing Group oraz dyrektor działu R&D UNIQLO wspomina, że już wówczas, podczas przypadkowego spotkania z projektantką, zwrócił uwagę na jej podejście do rzemiosła i miał nadzieję, że pewnego dnia będą mieli okazję stworzyć coś razem.
– Kolekcja interpretuje ciepło i rzemieślniczą wrażliwość projektów Cecilie Bahnsen poprzez wyraźnie
unikalną perspektywę UNIQLO – tłumaczy. W wywiadzie z projektantką na łamach wiosennego numeru magazynu Life Wear znajdujemy więcej takich korelacji. Bahnsen podkreśla, że pozornie elegancka rzecz może być swobodna i niezobowiązująca. Wszystko zależy od kontekstu. Na przykład połączenie sukni z kokardą z dżinsami, by jechać w nich na rowerze. Czemu nie? Dobrze jest zrobić coś nieoczekiwanego – mówi.












Zdjęcia: materiały prasowe Uniqlo
Kolekcja nie jest pierwszym mariażem marki ze Skandynawią, w 2018 roku miała miejsce premiera wspólnej kolekcji z fińskim Marimekko. W tamtym przypadku to jednak charakterystyczne, archiwalne wzory grały pierwsze skrzypce. Dziś również widzimy udany kompromis, lecz na zupełnie innych warunkach. Co, gdzie i kiedy? Wspólne propozycje Cecilie Bahnsen i UNIQLO trafią do sprzedaży 28 maja, będą dostępne online oraz w wybranych sklepach japońskiej marki. Rozmiary damskie to zakres XXS-XXL, a dziewczęce od 110 cm do 160 cm. Przy okazji mały trick, by nawet mocno po czterdziestce nie omijać działów dziecięcych. Szczególnie luźniejsze fasony mogą nas w swoich większych rozmiarach przyjemnie zaskoczyć.
