Tym razem ATOMY zawędrowały w zakamarki mocno nostalgiczne. I pięknie się składa, bo znanym z nawiązań architektonicznych formom tym razem projektantki nadały więcej miękkich i nieregularnych linii, dodały do nich lubiane już wcześniej, ręcznie wycinane kwiaty, a całość osadziły w sopockim krajobrazie. Mimo letniego sezonu jakimś cudem pustym i przejrzystym jak Bałtyk, zanim do gry wkroczą sinice (choć nie można im odmówić fascynującego koloru). Taki lokalny żarcik, jako że dość często od pewnego czasu mam przyjemność w Sopocie przebywać. I podobnie jak założycielkom marki, Monice Szymańskiej i Uli Skłodowskiej, udziela mi się nastrój wspomnieniowy, przywołujący wakacje sprzed lat, gdy człowiek mógł zniknąć i nikt go nie rozliczał z nieodebranych połączeń czy nieobejrzanych rolek. – W projektach, detalach i całej narracji marki staram się manifestować to, co dziś wydaje się luksusem: brak pośpiechu, prywatność i ponadczasowość. Wierzę, że rzeczy, którymi się otaczamy, mogą być nie tylko przedmiotami, ale też cichym sprzeciwem wobec świata nadmiaru i ciągłego przyspieszenia – czytamy w opisie kolekcji.
Sama torebka, rzecz dziś nieodłączna, bez względu na porę roku czy stopień naszej zajętości, też pięknie łączy się z tą ideą. Szczególnie wzmianka o prywatności i ponadczasowości. Choć w dobie mediów społecznościowych bardzo modne są treści o zawartości naszych torebek (do których sama również co pewien czas się dokładam), doceniam dyskrecję, na którą mogę liczyć. Zauważcie, jak bardzo osobisty element w naszym życiu taka torebka stanowi. Musi być dobrze zaprojektowana, nie tylko po to, by doskonale zgrywać się z resztą stroju, lecz (przede wszystkim) by służyć, wprowadzać komfort i porządkować chaos (nawet jeśli w środku kabel słuchawek wplątuje się w zapomnianą bransoletkę). ATOMY nosi się świetnie, bo zachowują wysoki stopień funkcjonalności. Zresztą same nazwy niektórych modeli mówią same za siebie: Dia – doskonała na co dzień czy Libra – zmieści wszystko, czego potrzebujesz, a nawet więcej.
Do wciąż obecnych modeli, które wpisały się już w klasykę marki, pojawiają się te sezonowe, kwiatowe właśnie, przypominające nieco koszyki w formie wiaderka oraz w wersji mini, płytsze, doskonałe na dzień lekki i zdecydowanie mniej zabiegany. Wspaniałym letnim akcentem są opcje wykonane z jasnego, szlachetnego płótna. I znów wspomnienia sprzed tylu lat, że bez sensu liczyć, na letnie płócienne torby popularne w latach dziewięćdziesiątych mam najlepszego świadka: moją mamę. I nie mam na myśli tzw. toreb ekologicznych (gdzieś takie wówczas, na zakupy chodziło się z czarną reklamówką z napisem BOSS lub żółta Polskie Książki Telefoniczne), tylko klasyczne torebki w eleganckiej, solidnej formie, obciągnięte jasnym, grubo tkanym materiałem, obszyte skórzaną lamówką.
W każdej kampanii wracam do tego samego miejsca: do świata, w którym czas płynął wolniej, a jego ciężar był odczuwalny nie w pośpiechu, lecz w obecności – mówi Monika Szymańska. – Nie bez powodu już na studiach architektonicznych zgłębiałam zagadnienia architektury czasu wolnego. Fascynowało mnie to, jak przestrzeń może sprzyjać zatrzymaniu, kontemplacji, byciu naprawdę — bez rozproszeń. Dziś ta wrażliwość naturalnie przenika moją pracę projektową. Na poniższych zdjęciach tę powolną obecność możemy doskonale obejrzeć. Nie śpieszmy się dziś, niech kwiaty, płótno, kojąca oczy forma i szum morza nas poprowadzą.










Fotografie: Milena Bukowiecka
Asystent Fotografa: Mateusz Rolirad
Make-up & Włosy: Karolina Markowska
Modelka: Marta Pszczoła | Specto
Stylizacje: Monika Szymańska
Printy: Brooklyn Darkroom Miejsce: Sopot
