Anwen x MINISTERSTWO. – współpraca marzeń

Co się wydarzy, gdy dwie marki kosmetyczne połączą swoje siły i doświadczenia? Podpowiem, że może wyniknąć coś fantastycznego. Oto spotykają się Anwen, marka będąca naturalną kontynuacją działań Anny Kołomycew, od 2010 roku autorki bloga o pielęgnacji włosów działającej pod powyższym pseudonimem i zadeklarowanej włosomaniaczki oraz MINISTERSTWO. (dawniej Ministerstwo Dobrego Mydła) – manufaktura założona przez siostry Annę Bieluń i Ulę Ośmiałowską w 2014 roku, znana z dopracowanych formuł i obłędnych zapachów. Anwen wniosło doświadczenie i kompleksową wiedzę o pielęgnacji włosów, a MINISTERSTWO. – bezkompromisowe, naturalne rozwiązania. Zresztą to podejście, na własnych warunkach i bez chodzenia na skróty, łączy obydwie marki. Po niemal trzech miesiącach testowania ich wspólnej linii stwierdzam, że przekłada się ono również na pielęgnację. Cierpliwie, konsekwentnie, po swojemu. Ale po kolei. 

W ramach kooperacji Anwen x MINISTERSTWO. powstało siedem produktów składających się na kompletny system pielęgnacji: szampon nawilżający, szampon mocno oczyszczający, odżywka wygładzająca, odżywka regenerująca, wcierka, mgiełka zwiększająca objętość i mieszanka do olejowania. Pomyślane tak, by odpowiadały na różne potrzeby, w tym różny stopień porowatości włosów. To kryterium zresztą Anwen wzięła pod uwagę jako pierwsza w Polsce, przygotowując receptury kolejnych kosmetyków tak, by zachowały odpowiednie proporcje składników aktywnych. No i zapach: róża-malina. Prywatnie mogłabym stanąć na czele jego fanklubu. Dlatego gdy dowiedziałam się, że to właśnie on będzie motywem zapachowym wspólnej linii pielęgnacyjnej, byłam zdobyta natychmiast. 

Stosowałam tak, jak zwykle stosuję kosmetyki do włosów: minimalistycznie w tygodniu i rozpustnie w weekend. Choć bardzo bym chciała wdrożyć dyscyplinę bardziej regularnego olejowania czy masażu skóry głowy wcierką, codzienność szybko te plany weryfikuje. Dobra wiadomość jest taka, że kosmetyki działają również w takim hybrydowym układzie. Każdego dnia sięgam po szampon nawilżający i odżywkę wygładzającą. Trafił się idealny moment roku, bo latem włosom, podobnie jak skórze, bardzo chce się pić. Gdy jest ciepło, rezygnuję z suszarki i prostownicy, pozwalając czuprynie być w pełni sobą. Gdy jest już prawie sucha, spryskuję mgiełką zwiększającą objętość. Daje przyjemną sprężystość i pachnie tak, że myślę o niej również jak o perfumach. Sobota i niedziela to pora na olejowanie. Skupiam się na końcówkach i wierzchniej warstwie włosów, bo to one najbardziej tego potrzebują. Trzymam olejek nawet przez godzinę, w tym samym czasie aplikując wcierkę i porządnie masując skórę głowy. A potem powtarzam standardowe kroki pielęgnacji. Szampon mocno oczyszczający zostawiam na naprawdę specjalne okazje: po intensywnej stylizacji, dużym wysiłku, solidnej wycieczce rowerowej. Bo on usuwa wszystko. Zeruje, chciałoby się powiedzieć. Nie zawsze takie wyzerowanie jest potrzebne po prostu. Jeśli już się na nie decyduję, następnie wchodzi odżywka regenerująca. I czeka przynajmniej godzinę, bo traktuję ją bardziej jak maskę. 

Efekty? Moje specyficzne włosy, których nie podejrzewałam o współpracę, zaczęły świetnie na to combo reagować. Po pierwsze zauważyłam, że nie mam potrzeby codziennego ich mycia. Na drugi dzień wciąż wyglądają ładnie i świeżo. Po drugie stały się przyjemniejsze w dotyku, gładsze i bardziej elastyczne. Po trzecie zauważyłam więcej nowych włosów: maleńkich, na razie przyczajonych, lecz z pewnością liczniej obecnych niż zwykle. Wnioski: zostałam fanką i mam nadzieję, że ta linia będzie zawsze pod ręką. Co więcej, opakowania są tak zgrabne, że świetnie mieszczą się w podróżnej kosmetyczce, dopasowując się jak zgodne elementy układanki. Nie mam pojęcia, czy było to zamierzone, ale jako osoba często się przemieszczająca ostatnio, doceniam bardzo. No i ceny. Z gatunku tych przystępnych. Jak na tę jakość – naprawdę konkurencyjne. 

Jeśli macie ochotę je kupić, są dostępne zarówno w sklepie internetowym Anwen, jak i w sklepie MINISTERSTWO., a stacjonarnie w Hebe i Superpharm.

Zdjęcia: materiały prasowe Anwen

Leave a Reply