Odpoczynek – odzyskana umiejętność

Tak. Będziemy odpoczywać, choć wydaje się to bardziej karkołomne niż niejedna fizyczna aktywność. Jednym z głośniejszych sygnałów o potrzebie przywrócenia tej zdolności jest rosnące zainteresowanie rękodziełem. Dlaczego? To bezpieczny kompromis między ciągłą produktywnością a brakiem jakiegokolwiek działania. Odrobina wprawy i efekt naszej pracy mamy przed oczami niemalże natychmiast. Tej wprawy uczą choćby Roboty Ręczne, marka, która od pewnego czasu organizuje krótkie wyjazdy połączone z warsztatami dziergania. O Knitting Retreat pisałam po raz pierwszy w maju tego roku, zapowiadając kolejną edycję wydarzenia. Gdy już wszystko się odbyło, poprosiłam założycielkę marki i organizatorkę, Martę Iwaninę-Kochańską, o podzielenie się wrażeniami. – Minął tydzień, a ja jestem myślami ciągle na wyjeździe! – odpowiedziała. I to jest najlepszy znak, że cel został osiągnięty.

Rozkochanie ludzi na nowo w polskim rzemiośle, a przede wszystkim w ręcznym dziewiarstwie było jej misją od samego początku. – Z tej miłości narodziła się marka Roboty Ręczne. Głównie dziergamy na miarę, ale z czasem poczułam potrzebę edukowania i spotykania się ludźmi na żywo. Wyjątkowo mocno poczułam, że to ma sens po pandemii, kiedy wracaliśmy do rzeczywistości i potrzebowaliśmy oderwać głowy od problemów – wspomina Marta. Najpierw powstał projekt Warsztatów Dziwiarskich w pracowni marki, z czasem ewoluował do dwudniowych warsztatów Knitting Retreat.

– Wedlug mojej wiedzy i wielu artykułów, jakie przeczytałam, dzierganie ma cudowny wpływ na nasz układ nerwowy. Podczas robienia na drutach nasz mózg zaczyna pracować na tych samych: podobnych falach, co podczas modlitwy czy medytacji. Stąd potrzeba dzielenia się tym dobrem, jakim jest ręczna praca. Dodatkowo, wyjazd z domu równa się oderwanie od codzienności, uwolnienie głowy od pracy, odpoczynek offline. Wszystko ułożyło się w cudownie oddychającą spójną całość – dodaje. Tu mogę potwierdzić z własnego doświadczenia oraz obserwacji od lat najmłodszych. Babcia dziergająca sweter zawsze była mniej złośliwa (a posiadałam najbardziej złośliwą babcię pod słońcem, choć kochaną jednocześnie), sama też relaksuję się niezmiernie, gdy pracuję nad swetrem czy czapką. Bardzo przyjemne jest też poczucie sprawczości i pełnego wpływu na dzieło. I oczywiście nauka cierpliwości, szczególnie na początku, gdy poznajemy nową technikę. Coś, co wydaje się zadaniem niewykonalnym, prędzej czy później zaskakuje sukcesem. Marta opowiada, że czasem ktoś, kto miał trudne początki na warsztatach, wysyła później zdjęcia swoich skończonych robótek. Kluczem jest konsekwencja. I trochę wiary w siebie, bo – to też lubię podkreślić – nie ma czegoś takiego jak „dwie lewe ręce”.

Jeśli zastanawiacie się nad zdobyciem nowych umiejętności i macie wolną chwilę, to w dniach 6-8 listopada 2026 odbywa się kolejna edycja warsztatów. Można się na nią zapisać tutaj. – Oczywiście w Knitting Retreat nie chodzi wyłącznie o naukę, w każdym razie nie tylko. Podkreślam to zawsze na początku warsztatów. Dzierganie stanowi tylko dodatek do tego, żeby się zatrzymać, uspokoić myśli i odetchnąć. To ważne! – zaznacza Marta. Podpisuję się pod tym każdą kończyną, która potrafi utrzymać robótkę.

Zdjęcie: materiały prasowe Roboty Ręczne

Leave a Reply