Współpracę Marimekko i Uniqlo moglibyśmy traktować jak kolejne segmenty wyjątkowo atrakcyjnego programu edukacyjnego. Co kolekcja, to nowa porcja flagowych wzorów fińskiej marki (i, oczywiście, flagowych rozwiązań technologicznych prosto z Japonii), czasem też odświeżenie wkutego na blachę materiału, tylko w nowych odcieniach. Wciąż na prowadzeniu znajduje się Maija Isola, autorka najsłynniejszego kwiatowego motywu, który od dekad pozostaje nowoczesny i świeży. Tym razem pełnię jesieni witają trzmiel (Kimalainen) w soczystym pomarańczowym odcieniu, wypełniony graficznymi, lekko naiwnymi kwiatami; syrena (Seireeni), falisty deseń inspirowany podróżą projektantki do Grecji; głuszec (Koppelo) powstały w efekcie dialogu między ruchem pędzla a muzyką; oraz łuska ryby – tu projekt Anniki Rimali – kolejny klasyk Marimekko.




Czarno biała kolorystyka łączy się z nocnym odcieniem granatu i wspomnianym pomarańczem, współgrają ze sobą linie o różnym nasyceniu, żakardowe faktury i nadruki. W kolekcji dla kobiet i dziewczynek pojawiają się modele ze stuprocentowej wełny oraz mieszanki włókien, w których wyjątkowo wybaczam akryl, jako składnik doskonale działającej technologii HEATTECH (sprawdzam rokrocznie i, choć w zeszłym roku miałam przyjemność wysłuchać naukowego wykładu na ten temat, wciąż nie potrafię tego powtórzyć, po prostu korzystam w zimne dni). To sukienki i komplety oraz akcesoria zaprojektowane w koncepcji „mini me”, doskonałe dla córki i mamy (lub najlepszej cioci na świecie). Weekendowe, swobodne, przytulne i komfortowe. Jak zwykle. Kolekcja właśnie trafiła do sprzedaży, miło jest mieć ją w Polsce także stacjonarnie (bo nowy sklep Uniqlo w warszawskiej Arkadii ma w ofercie wszystkie linie specjalne, daję Wam znać na dziś i na przyszłość).









Zdjęcia: materiały prasowe Uniqlo
