Lisboa é tudo!

Są takie marki, które zawsze przynoszą mnóstwo radości. Zarówno swoimi projektami, jak i ich ujęciem we sesjach zdjęciowych. W przypadku Balaganu nawet nazwa jest radosna, usprawiedliwiająca to, czego zwykle kazano nam się w trybie pilnym pozbyć. Z biurka, z pokoju, z torebki i w ogóle z życia. Tymczasem bałagan to przecież wolność. I kreatywna swoboda. Wszystko się zgadza. Tym razem w Lizbonie, gdzie możemy obejrzeć najnowsze propozycje marki. Zdecydowanie bardziej niż kiedykolwiek pokolorowane, znajome lub całkiem nowe, łączące to, co kręci nas dziś z tym, co w Balaganie kochamy od lat. I mam ochotę zebrać całość, która się z lizbońskich ulic wyłania, pod wspólną nazwą „modern vintage”. Bo czerpiąc z przyszłości, również własnej, Balagan kreuje rzeczywistość wypełnioną po brzegi formami, których nie powstydziłby się doświadczony rzemieślnik. I mam na myśli doświadczenie wielu dekad. Przywołuje wspomnienia czy to kształtem, czy detalem, a jednocześnie buduje coś nowego, czemu mamy przyjemność się przyglądać już od ponad dziesięciu lat.

Balagan był pierwszą polską marką, która zorientowała się, że w temacie torebek warto postawić na brązowy zamsz. Za chwilę miną od tamtej pory dwa lata. Dziś śmiało wprowadza kolejne, znacznie żywsze zamszowe odcienie: brzoskwiniowy, dżinsowy, lawendowy. Rozbudowuje też wątek balerinek, od których przecież cała historia marki się rozpoczęła. Dobrze znane Opery wciąż obecne, natomiast jak bardzo rodzina się powiększyła, przestałam liczyć przy piątym modelu. Tu kokardka, tam sznurowanie jak w gorsecie – nazwa marki zobowiązuje, nudy być nie może. I jeszcze sneakersy. Po nieśmiałych, acz udanych próbach zaserwowania czegoś, co godnie zastąpi wszechobecne komercyjne modele sportowe, mamy do wyboru naprawdę sporo ciekawostek. Łącznie z wciąż pożądanymi trekingowymi sznurówkami na dodatek. I hybrydą sneakersów i balerin – tu brawa za trzymanie ręki na pulsie, bo nawet jeśli nie jesteśmy na to przygotowane, powracają takie historie i zostaną z nami na dłużej.

A teraz zostawiam Was w Lizbonie. Zwiedzanie na sto procent będzie wygodne.

modelki: Edna Wolf, Stefany Salvador Barbosa
zdjęcia: Agata Matlak-Lutyk i Kasia Kridel
produkcja: Dorota Pabel
stylizacje: Hanna Rędzia
asysta: Matylda Jarząbek

Leave a Reply