Dreslow – czas na rewolucję

Moda przyszłości. Metaliczny połysk, kosmiczny skafander i dużo elektroniki. To standardowa wizja, która jeszcze trzydzieści lat temu kiełkowała w naszej wyobraźni na rzucone na początku hasło. Ciąg dalszy dokonań takiego na przykład Pierre’a Courregesa, Paco Rabanne’a czy później Zahy Hadid. Doskonale obrazują to trendy przełomu wieków, zebrane pod wspólnym hasłem Y2K, z nieśmiałym początkowo wzrostem popularności telefonów komórkowych i detali im poświęconych (jak choćby kieszonki w pasku torebki), a następnie mocne uderzenie internetu, cyfrowa dostępność towarów czy fascynacja możliwościami drukarek 3D. I tak się nawarstwiały kolejne wizje, żadna z nich jednak nie brała pod uwagę tego, co już było i z czym zostawia nas niedaleka przeszłość. Do czasu. Bo nadmiar zaczął ciążyć i rysować się zbyt wyraźnie, byśmy mogli udawać, że wcale go nie ma. 

Trzecia dekada XXI upływa na dyskusji o nadmiarze właśnie. Również w modzie. Dlatego takie inicjatywy jak Dreslow dziś są tak oczywiste, jak konieczne. Jesteśmy odpowiedzią na nadprodukcję ubrań. Wyborem. Drogą. Nie gonimy za trendami – budzimy przebudzenie. W Dreslow nie projektujmy na sezon – projektujemy na przyszłość. Nie powstaliśmy po to aby być celem samym w sobie, jesteśmy środkiem do jego realizacji – czytamy na stronie projektu. Czym zatem jest i co może przynieść już teraz? 

Dreslow jest rozwijającą się od niedawna siecią autorskich butików z ofertą kolekcji od polskich projektantów działających w duchu zrównoważonej mody oraz wyborem wyjątkowych ubrań z drugiego obiegu, również tych światowych marek. Tu spotyka się upcycling, rzemiosło i naprawianie, a także wsparcie dla twórców znajdujących się na początku drogi. Tej pozornie trudniejszej, bo powolnej i odpowiedzialnej. Dreslow ściśle współpracuje z fundacją Play Sustain, dlatego jej podopieczni mogą liczyć na przestrzeń wydzieloną ich wyjątkowym kolekcjom. Na razie butiki mamy dwa: dość przewrotnie zlokalizowane w warszawskich centrach handlowych: Westfield Arkadia i Galerii Młociny. Przewrotność jest nieprzypadkowa, dzięki tej decyzji powolna, lokalna moda ma szansę stanąć ramię w ramię z szybką konsumpcją. I przedstawić klientom alternatywę w najwygodniejszy dla nich sposób, bo pod samym nosem. 

W ofercie wybór kolekcji podopiecznych fundacji oraz laureatów konkursu Designers Play Sustain, m.in. Sandry Skórki, Dominika Żyży, Klaudii Ide, Doroty Sobierajczyk, Roberta Kuty, Pauliny Strusińskiej, Wiktorii Kiełbasy, Moniki Palikot czy Soni Veselskiej. Niektóre z tych osób wciąż jeszcze studiują. Inne są w drodze ku lepszej przyszłości od jakiegoś czasu. Ich wizje kreatywne są różne, łączy je podobne, niezwykle świadome podejście do mody. Bacznie obserwując rynek od niemal dwudziestu lat, spotykałam już różne próby ujęcia i wspierania polskiej mody: koncepty, targi, platformy internetowe. Prędzej czy później formuła się wyczerpywała, a młodzi, ambitni projektanci zmuszeni byli na nowo poszukiwać połączeń z klientami. Czy Dreslow daje nadzieję na coś bardziej stabilnego? Zdecydowanie. Spowolnienie ma bowiem działać nie tylko w aspekcie projektowania czy produkowania ubrań, lecz także ich konsumpcji. Będę się powtarzać: aby w pełni docenić asortyment Dreslow, musimy wziąć pod uwagę fakt, jak bardzo w ciągu kilku ostatnich dekad zmieniły się nasze nawyki zakupowe. Atrakcyjne ceny produktów nie pomagają w dążeniu do zmiany. Jednak już samo otwarcie takiego miejsca jak Dreslow, mocno zaznacza istnienie tej dość cichej, lecz porządnej rewolucji. Czekamy na ciąg dalszy!

Zdjęcia: materiały prasowe Dreslow

Leave a Reply