Gdy w 2001 roku Stella McCartney na początku swojej kariery wyraźnie zaznaczyła, że nie będzie używać skór naturalnych w swoich kolekcjach, wydawało się to raczej osobistym wyborem niż początkiem rewolucji. Ot, córka jednej z pionierek wegetarianizmu, Lindy McCartney, trzyma się wyniesionych z domu wartości. Za chwilę minie ćwierć wieku od debiutu jej autorskiej marki, a przy okazji też od momentu, w którym rozmowa o alternatywach dla skór naturalnych rozpoczęła się na dobre. Jakie były jej efekty? Czy mam zacząć od negatywnego? Z pewnością usprawiedliwianie kolejnej inkarnacji ropy naftowej, zwanej poliuretanem i nazywanie jej „wegańską skórą” i tym samym zalewanie półek sklepowych tanimi i niezbyt trwałymi produktami. Albo raczej: trwałymi niezwykle, bo przeżyją kilka pokoleń ludzkości, lecz do noszenia przestają się nadawać dość prędko. A teraz efekt pozytywny: poszukiwanie faktycznych alternatyw, najczęściej roślinnych lub wykorzystujących różnego rodzaju odpady poprodukcyjne czy spożywcze. Choć teren nie jest już dziewiczy, to jednak wciąż potrzebuje tego, czego w modzie w ostatnich latach bardzo brakuje, czyli czasu. To są badania, próby i błędy, ocenianie wytrzymałości otrzymanego surowca – a powinny być to przynajmniej dwa lata. Dlatego jeśli w ogóle mówimy o czymś nowym w branży mody, to znacznie rzadziej będziemy się skupiać na zaskakujących rozwiązaniach wizualnych czy estetycznych, a zdecydowanie bardziej – na materiałowych. Na naszych oczach dzieje się w tej kwestii bardzo dużo. Które z nowatorskich materiałów będziemy faktycznie nosić, podobnie jak dziś bawełnę czy wiskozę?


Oto NUTICO, kompozyt będący alternatywą dla skóry, opracowany przez polską firmę badawczo rozwojową BIO2MATERIALS założoną przez prof. Artura Bartkowiaka, Aleksandrę Kantor i Katarzynę Szpicmacher. Praca nad nim to wspomniany wcześniej czas: zajęła siedem lat. Jego twórcy poszukiwali komponentów pochodzenia naturalnego, które byłyby konkurencyjne dla poliuretanu. Jak wspomina Aleksandra Kantor, zespół za punkt honoru postawił sobie, by z PU w ogóle w tym procesie nie korzystać, zależało im na właściwościach biodegradowalnych. To słowo przewija się coraz częściej w dialogu o modzie i zrównoważonej produkcji, ale co tak naprawdę oznacza?
To znaczy, że w warunkach biologicznych dojdzie do jego rozkładu do substancji prostych, wykorzystywanych przez inne organizmy, by funkcjonować. Kiedy materiał NUTICO przestanie spełniać kryteria użytkowe – po określonym czasie – będzie go można poddać na przykład procesowi biorozkładu w warunkach kontrolowanych, czyli warunkach kompostowania przemysłowego. Takie zastosowanie dodatkowo wydłuża życie naszego produktu, znajduje mu dodatkową funkcję. Rozkład materiału organicznego jak nasz do substancji końcowych, czyli wody i dwutlenku węgla, powinien trwać maksymalnie sześć miesięcy, żebyśmy mogli mówić o materiale biodegradowalnym. Było dla nas bardzo ważne, aby NUTICO spełniało definicję biodegradowalności – tłumaczy współtwórca materiału, prof. Artur Bartkowiak.
Z czego powstał NUTICO? Określenie „czekoladowa skóra” nie jest przypadkowe. Materiał łączy w sobie łupiny kakaowca i orzechów włoskich. Skutkiem jest nie tylko naturalny czekoladowy brąz powstający w procesie produkcji, lecz także subtelny czekoladowy zapach. Twórcy surowca zapewniają, że efekt ich pracy do złudzenia przypomina skórę naturalną, zachowuje podobną jakość i trwałość oraz gwarantuje zbliżone wrażenia dotykowe, więc jak najbardziej nadaje się do produkcji galanterii, akcesoriów, butów czy ubrań, a także mebli. Co ciekawe, w procesie produkcji nie używa się wody. W ogóle. A jako podkład zastosowana jest bawełna organiczna (czyli naturalna celuloza).

Ale wcale nie było tak kolorowo. Osiem lat temu zespół BIO2MATERIALS pracował nad skórą z wytłoczyn jabłek. – Prowadziliśmy intensywne badania przez trzy lata. Niestety okazało się, że materiał nie ma odpowiednich właściwości – nie jest na tyle trwały, by spełnić wymogi rynku. Rozpoczęliśmy prace nad nowym produktem. To duże wyzwanie zaczynać niemal od zera i to po sporej porażce. Zderzenie z rzeczywistością było trudne, gdy okazało się, że opracowany przez nas produkt nie wytrzymuje obowiązkowych dwóch lat możliwości użytkowania – okresu kluczowego z perspektywy konsumenta – wspomina Katarzyna Szpicmacher. Dodaje, że skóra jabłkowa starzała się zdecydowanie za szybko. Dodatkowo generowała spore straty wody oraz wysokie koszty energetyczne. – Zmieniliśmy bazowe surowce, zmieniliśmy technologię, a zdobyte wcześniej doświadczenie pomogło nam efektywniej – w krótszym czasie, mniejszymi zasobami, bardziej świadomie – stworzyć obecny produkt. Nutico opiera się na technologii suchej, a więc nie wykorzystujemy wody do produkcji materiału. Wybór odpadów tzn. łusek kakaowca z produkcji czekolady i łupin orzechów, też nie był przypadkowy. Surowiec musi mieć odpowiednie właściwości chemiczne i mechaniczne. Zależało nam, żeby odpady nie wymagały suszenia, bo to obciąża produkcją wysokim kosztem energetycznym. I oczywiście chcieliśmy pracować na odpadach lokalnych, dostępnych w Polsce – tłumaczy.

Dziś NUTICO jest gotowy do użycia, choć jego twórcy nie łudzą się, że całkowicie wyprze z rynku skórę naturalną. Wierzą jednak w rosnącą chęć dokonywania świadomych wyborów. Sama widzę, jak sformułowanie „dyktator mody” coraz częściej odnosi się do konsumenta właśnie, który dobrze wie, ile może wymagać, więc dyktuje warunki. Sama wybieram skórę ze względu na jej trwałość, której jeszcze żaden alternatywny materiał nie przebił (i mówię tu nawet o dekadach, nie kilku latach). Dlatego tym mocniej kibicuję takim przedsięwzięciom.
P.S. O innych nowoczesnych materiałach opowiadałam w poniższym odcinku „Encyklopedii Mody”, podcastu, który prowadzę w Vogue Polska. Czy te innowacje będziemy widywać coraz częściej na metkach swoich ubrań? To już się dzieje, oby coraz intensywniej!
