Luiza Kubis wie, co w trawie piszczy i to wcześniej, niż szersze grono się zorientuje. Właśnie dzięki temu się wyróżnia, bo idzie swoją drogą, ufając intuicji i śmiało podejmując decyzje. Jej pomysły zebrane jako Monday Artwork, są zawsze świeże i nieopatrzone, choć nierzadko dotykają przeszłości. Różne wątki już tu były: spódnice bombki, obniżony stan, skrócone obszerne marynarki czy – na przekór wszystkiemu – dopasowane żakiety pozbawione kołnierzyka. Zima 2026 to kontynuacja tematu okryć wierzchnich, na który wciąż w naszej lokalnej modzie jest sporo miejsca. Niegdyś krawiectwo ciężkie całkiem nieźle sobie poczynało, szczęśliwi ci, których rodziny nie pozbywały się ubrań, bo dziś mogą cieszyć się wełnianymi cudami sprzed dekad i zachwycać sposobem ich wykonania oraz jakością materiału. A później coś stanęło w miejscu i jeśli w ogóle była oferta płaszczy czy kurtek tego typu, to raczej w formie od lat niezmienionej. Klasyka to jedno, druga sprawa, jak ładnie można ją reinterpretować i dostosowywać do współczesności.
I właśnie ze spełnieniem tych warunków mamy do czynienia w Monday Artwork. Wełniane płaszcze i kurtki spełniają swoją funkcję, zarówno termiczną, jak i estetyczną. Tę drugą z wyjątkową dbałością o formę i szczegół, konsekwentną z wcześniejszymi projektami marki, proporcjonalnie rozbudowaną lub bliższą sylwetce, zawsze jednak zachowującą rozpoznawalną formę. Tak, bo Monday Artwork bez problemu da się rozpoznać. Zaczęło się od rozbudowanej niebieskiej marynarki Drea – pierwszej wizytówki firmy. Dziś wizytówek jest więcej, choćby w postaci taliowanego żakietu Iris czy jego pudełkowego odpowiednika, Franka. Ten zresztą doczekał się wersji zimowej uszytej z kraciastego moheru.
Projektantka marki w najnowszej kolekcji stawia na elegancki i subtelny powrót do lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych. Chciała to podkreślić dodatkowo analogowymi zdjęciami. A skoro te dekady, to futra być muszą, acz nie takie, jakie by nam brutalna wyobraźnia podsuwała. „Sztuczne futra – mimo nazwy – nie mają w sobie nic sztucznego. Ich skład opiera się wyłącznie na naturalnych włóknach: moherze, bawełnie i wiskozie. Doskonale imitują prawdziwe futro, zachowując przy tym lekkość i wyjątkową miękkość” – możemy przeczytać w opisie kolekcji. Sięganie po naturalne materiały jest w Monday Artwork ważne i widoczne od samego początku. Ot, własna droga po prostu nie jest drogą na skróty. I całe szczęście.
















Zdjęcia: Łukasz Ziętek
Asystent: Amadeusz Dziwisz
Modelka: Ola Bator
Makijaż i włosy: Rebeka Nowak
