Szafa kapsułowa to jedna z bardziej spłaszczonych idei w modzie. Nie pomogły lata retoryki prowadzonej czy to przez magazyny mody, czy programy telewizyjne, zwykle rozpoczynającej się słowami: „Każda kobieta powinna mieć w szafie…”, a następnie litanią przedmiotów może i zasadnych, może i uniwersalnych, lecz niekoniecznie w przedstawionym jako jedyny słuszny kontekście. Sama w to wierzyłam, przekonana, że wina za trudności ze znalezieniem „idealnej małej czarnej” czy „ponadczasowego trencza” leży wyłącznie po mojej stronie. Tymczasem w propagowanej koncepcji, skądinąd niezwykle wygodnej i pomocnej, brakowało aż i tylko jednego elementu: nas samych.
Zestawianie ze sobą wciąż tych samych elementów, do znudzenia, zrobiło idei szafy kapsułowej krzywdę, po prostu. Na pewno dobrze to znacie: wspomniane już wcześniej trencz i mała czarna, do nich obowiązkowo biała koszula, czarny garnitur, klasyczne szpilki i pojemna prostokątna torebka. W żadnym z wymienionych nie ma nic złego, ba, nawet w komplecie zgrywają się doskonale, dziś po raz kolejny już przypominając o takich ikonach jak Carolyn Bessette Kennedy czy Audrey Hepburn. Tylko że te kobiety nie zostały ikonami z powodu noszenia klasycznej garderoby. Po prostu wybrana przez nie estetyka doskonale zgrywała się z ich osobowością i sposobem bycia. Jeśli mając na sobie garniturowe spodnie przez cały czas marzyłybyśmy o dżinsach, a w białej koszuli czułybyśmy się jak w laboratoryjnym uniformie, po co się zmuszać? Tylko dlatego, że ktoś kiedyś tak napisał, choć nawet nie miał pojęcia o naszym istnieniu i upodobaniach?
Odrobina pytań egzystencjalnych: kim jestem, co lubię, w czym dobrze się czuję, a czego potrzebuję? Czy współgra ze mną klasyka, czy jednak wolę wyrazić strojem coś innego? Jak mogę nawiązać do modnych aktualności i czy w ogóle tego chcę? Właśnie od tego bym zaczęła budowanie własnej, indywidualnej kapsułowej garderoby, dzięki której ma być łatwiej i przyjemniej.
Z podobnego założenia wraz z nowym sezonem wychodzi marka TATUUM, opierając całą kampanię na idei szerzenia mody kapsułowej, rozumianej jako świadomy, ponadczasowy sposób budowania spójnej i intuicyjnej garderoby. Już sama koncepcja, by zaoferować różne kapsuły, które będą stanowić punkt wyjścia dla naszych własnych wyborów, jest niezwykle pomocna. Na przykład linia Essential, neutralna i doskonała, gdy lubimy minimalizm. A jeśli wolimy na jej bazie zbudować coś bardziej charakternego – nie ma przeszkód. Bawełniane i wełniane t-shirty w odcieniach złamanej bieli, beżu, granatu i czerni, lekkie swetry, eleganckie koszule czy spodnie cygaretki dobrze zagrają w jednej i drugiej opcji. Albo Urban Rhythm, skomponowana na bazie surowego, ciemnogranatowego dżinsu, do którego dołączają biel i błękit w różnych konfiguracjach. Ponieważ wyraźnie daje się tu zauważyć styl preppy, obecność pasków i prążków jest jak najbardziej uzasadniona. Dla wielbicielek kolorystycznych akcentów przygotowano energetyczną Secret Message, łączącą róż, bordo i czerwień oraz dyskretnie zaserwowany motyw serca (w skali makro jako nadruk na spódnicy, koszuli i jedwabnej apaszce, a mikro – element biżuterii). Wspominałam o aktualnościach – dotyka ich Dual Flow, zarówno pod względem kolorystycznym – bo w tej kapsule znajdziemy m.in. wciąż pożądany pastelowy odcień żółtego czy nasycony błękit – jak i w detalach: dyskretnych haftach czy kontrastowych wykończeniach dzianin. Potrzebny garnitur? A może by tak sięgnąć po niebieski i zobaczyć, co z tego wyjdzie?












Zdjęcia: materiały prasowe TATUUM
Zwykle pojawia się potrzeba nadbudowania tego, co w szafie już mamy. Czasem też dostajemy okazję stworzenia garderoby od podstaw. Motywy bywają różne: zmiana rozmiaru, pracy, okoliczności życiowych. Niedawno sama stanęłam w obliczu przeniesienia części ubrań w drugie miejsce zamieszkania. Na początku był chaos, żartobliwie przywołując dzieje stworzenia czegoś znacznie większego niż dobrze skomponowana szafa. W chaosie dość typowo znalazły się rzeczy, których nie nosiłam, ale które może w nowym miejscu dostaną nową szansę. Nic takiego się nie wydarzyło. Gdy pojawił się temat kapsułowej koncepcji TATUUM, wiedziałam, że to doskonała szansa, by porządnie go przetestować na własnej garderobie. Wybrałam dwanaście elementów, z których mogę budować najrozmaitsze zestawy, nie nudząc się przy tym.
Gdy zasiadłam do układanki, okazało się, że powstały opcje na co najmniej dwa tygodnie. Oczywiście czasem różnią się jednym detalem. Świetnie robi im warstwowość, dlatego skomponowałam sobie uniwersalną paletę kolorystyczną. Jak widać, wcale nie musi być neutralna, by działać. Są też moje ukochane rzeczy, jak niebieska bawełniana koszula (nigdy dość), tu w opcji nieco bliżej ciała niż w ostatnich latach. Albo czarny wełniany golf z krótkim rękawem. Sięgałam po takie już w czasach nastoletnich i fascynacja wciąż trwa. To zresztą ukłon w stronę wspomnianych wcześniej mistrzyń minimalizmu. Dżinsy – wiadomo. Tym razem jednak z rozszerzaną nogawką i naszywanymi przednimi kieszeniami – lata siedemdziesiąte obudzone w 2026 roku. Niebieskie spodnie są odpowiedzią na tęsknotę za pewnym modelem vintage (i był on vintage już w latach 90.) należącym do mojej siostry. Czasem te spodnie od niej pożyczałam i zawsze doskonale działały. Łącznie z rockowymi t-shirtami i skórzaną marynarką – wciąż chodzą po tym świecie osoby, które taką mnie pamiętają. Na deser naszyjnik z zawieszkami, dzieje się dużo, ale zapięty pod kołnierzem koszuli lub nonszalancko przepleciony z apaszką będzie miał sens. Tego rodzaju chaos zresztą jest wskazany, sądząc po wybiegach.
W ten sposób zapewniłam sobie spokój i komfort do pierwszych upałów. A tak się składa, że letnie elementy w mojej drugiej szafie również pochodzą z TATUUM. Zaczęłam budować letnią kapsułę intuicyjnie, bo tak dobrze ze sobą współgrały, że nie chciałam ich rozdzielać. Co jeszcze jest ważne, to możliwość łatwego spakowania się. Całość zajmuje połowę niedużej walizki. A jeśli część założymy na siebie, zostanie jeszcze więcej miejsca.












Zdjęcia: TATUUM, wszystkie elementy pochodzą z kolekcji kapsułowych na wiosnę 2026
Do budowania własnych, długofalowych kapsuł motywuje także 10-letnia Gwarancja na ubrania oraz Serwis Napraw dla Klubowiczów TUUGETHER FOREVER, dzięki czemu możemy się nimi cieszyć jeszcze dłużej. I tu mam wspomnienie czasów, gdy każde ubranie kupowało się z myślą o wielu latach wspólnej przyszłości, nierzadko nawet pokoleniowej. I bardzo mnie cieszy, że temat powraca w taki sposób.
